Szczera wypowiedź Żyły: Posypałem się w grudniu...

Zimowe
Szczera wypowiedź Żyły: Posypałem się w grudniu...
fot. PAP

Rok temu Piotr Żyła cieszył się m.in. z dwóch medali mistrzostw świata oraz drugiego miejsca w Turnieju Czterech Skoczni. Kończący się w niedzielę sezon był dla niego znacznie gorszy, ale... "Na pewno nie był stracony" - podkreślił.

Cieszy się pan, że ten sezon już się kończy?

 

Nie. Zawsze po zakończeniu sezonu jest mi trochę smutno, czegoś brakuje. Nawet kiedy bywa gorzej, po prostu dalej chciałbym walczyć. Na pocieszanie jednak pozostaje to, że zwykle szybko rozpoczynamy przygotowania do kolejnego cyklu.

 

Jaki był to sezon?

 

Na pewno trudny. Przede wszystkim dlatego, że poprzedni był świetny i pojawiły się u mnie spore oczekiwania. To wszystko wywołało emocje, z którymi w pewnych momentach sobie nie radziłem. Jestem jednak przekonany, że to nie był sezon stracony. Były w nim fajne chwile, udane starty. Dużo pracy w jego trakcie wykonałem, sporo się nauczyłem i wierzę, że to wszystko jeszcze przyniesie efekt. Miałem w swojej karierze trudniejsze momenty, szczególnie na jej początku, kiedy nawet myślałem, żeby dać sobie spokój ze skakaniem. Znacznie ciężej pozbierać się było mi też choćby cztery lata temu przy okazji igrzysk w Soczi.

 

Kiedy pan poczuł, że sprawy nie idą zgodnie z planem?

 

Posypałem się w grudniu w Oberstdorfie. Po pierwszej serii zajmowałem dziewiąte miejsce i zacząłem myśleć, że znów mogę w Turnieju Czterech Skoczni osiągnąć coś wielkiego. Drugi skok mi jednak nie wyszedł, miałem też małego pecha do warunków i skończyłem na 25. pozycji. Chciałem szybko wrócić do wysokiego poziomu, a należało skupić się na małych kroczkach. Trener Stefan Horngacher bardzo mi pomagał, dużo ze mną rozmawiał, tłumacząc, jak ważna jest cierpliwość. Nie potrafiłem jednak odzyskać stabilności. Później w Zakopanem kompletnie sobie nie radziłem, a po tygodniu w Willingen... stanąłem na podium. W igrzyskach znów jednak mi nie szło. To wszystko było dla mnie naprawdę dobrą lekcją w zakresie radzenia sobie z emocjami.

 

Horngacher często podkreśla, jak istotna jest cierpliwość...

 

To bardzo ważny element skoków. Jak jest się cierpliwym, to z czasem wszystko zaczyna funkcjonować. Jeśli jednak cel próbuje się osiągnąć za szybko, to zwykle wszystko funkcjonuje coraz gorzej. Z cierpliwością jest też powiązana sprawa regeneracji, na którą obecnie kładzie się znacznie większy nacisk niż kiedyś. Jeśli na dany dzień zajęć masz zaplanowane sześć skoków treningowych, to tyle oddajesz i nawet nie ma dyskusji z trenerem. Kiedyś, jak przygotowywałem się sam, to zdarzyło mi się wykonać nawet ponad dziesięć prób na jednej sesji, bo wciąż chciałem coś poprawić. Teraz muszę czekać na następny dzień.

 

Podczas wyjazdów dzieli pan pokój z Maciejem Kotem. On z tego sezonu również nie jest zadowolony. Czy próbowaliście się jakoś wzajemnie pocieszać, wspierać?

 

Z Maćkiem staramy się nie rozmawiać o skokach. W innym przypadku chyba byśmy zwariowali. Raczej razem próbujemy się zrelaksować. Oglądamy seriale, gramy na gitarze, gadamy na inne tematy, a skoków unikamy.

 

Motywacji przed kolejnym sezonem panu nie zabraknie?

 

Na pewno nie. Chcę dalej pracować i stawać się coraz lepszy. Przez ostatnie dwa lata nauczyłem się bardzo dużo, ale cały czas pojawia się coś nowego. Skoki narciarskie polegają m.in. na ciągłym dążeniu do ideału. Nieustannie trzeba nad sobą pracować, czego świetnym przykładem jest Kamil Stoch. Jest teraz najlepszy, ale ciągle stara się, aby jeszcze coś poprawić. Jeśli dany poziom cię zadowoli i przestaniesz się rozwijać, to szybko stracisz miejsce w czołówce.

 

Co jeszcze chciałby pan osiągnąć w skokach?

 

Być może brzmi to trochę dziwne, ale w skokach raczej nie myśli się o trofeach czy medalach. Tu głównie chodzi o przyjemność z samego uprawiania tego sportu. Skoki narciarskie przypominają trochę układankę - jest wiele elementów, które mają wpływ na to, czy skok będzie poprawny. Najbardziej "kręci" mnie właśnie dopasowywanie tych wszystkich elementów. Kiedy zbuduje się całość, która dobrze funkcjonuje, to jest olbrzymia satysfakcja i człowiek się jeszcze bardziej nakręca. Wciąż się nad wszystkim pracuje – od momentu, gdy siada się na belce, do odpięcia nart.

SA, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze