Polscy piłkarze znów zamieszają w Kotle Czarownic

Piłka nożna
Polscy piłkarze znów zamieszają w Kotle Czarownic
fot. Cyfrasport

We wtorek 27 marca reprezentacja Polski zmierzy się w spotkaniu towarzyskim z Koreą Południową. Biało-czerwoni po ponad ośmiu latach przerwy wracają na legendarny Stadion Śląski. Chorzowski obiekt przechodził w ostatnich latach gruntowną i bardzo kosztowną modernizację. Czy na odnowionym stadionie polscy piłkarze zdołają nawiązać do sukcesów sprzed lat?

14 października 2009. Śnieżna sceneria na boisku. Samobójcza bramka Seweryna Gancarczyka, stracona już w 3. minucie zadecydowała o porażce Polski ze Słowacją 0:1. Na trybunach, z powodu bojkotu meczu reprezentacji, pojawiło się zaledwie około 5 tysięcy kibiców... Biało-czerwoni już wcześniej stracili szansę na awans do finałów mistrzostw świata RPA 2010, w grupie eliminacyjnej wyprzedzili jedynie ekipę San Marino. W meczach kończących eliminacje zwolnionego selekcjonera Leo Beenhakkera zastąpił tymczasowy – Stefan Majewski. W ogłoszonym dwa dni po konfrontacji ze Słowakami rankingu FIFA Polacy polecieli dwadzieścia lokat w dół – na miejsce 56. Obraz nędzy i rozpaczy. W takim klimacie reprezentacja Polski żegnała się ze Stadionem Śląskim...

 

27 marca 2018. Biało-czerwoni wracają do Chorzowa w dużo lepszych nastrojach. W rankingu FIFA plasują się dokładnie o 50 miejsc wyżej, niż w 2009 roku. Za niecałe trzy miesiące podopieczni Adama Nawałki wystartują w finałach mistrzostw świata Rosja 2018. Na brak kibiców na wtorkowym meczu towarzyskim z Koreą Południową z pewnością nie będą narzekać, na trybunach zmodernizowanego Stadionu Śląskiego ma być komplet widzów.

 


Polska – Holandia 2:0. Adam Nawałka na Stadionie Śląskim (1979). / fot. PAP. 

 

Jedyne co łączy to spotkanie, z tym rozegranym ponad 8 lat wcześniej, to miejsce oraz dwaj piłkarze, którzy mogą wystąpić w obu tych grach – Robert Lewandowski i Sławomir Peszko. Obaj mają też dobre wspomnienia związane ze Stadionem Śląskim. Tu, w maju 2009 roku wywalczyli w barwach Lecha Poznań Puchar Polski, pokonując w finale  Ruch Chorzów 1:0 (decydującą bramkę zdobył Peszko).

 

Samobój na początek

 

Budowę Stadionu Śląskiego w Chorzowie rozpoczęto w lipcu 1952 roku, według projektu Juliana Brzuchowskiego, korzystając w dużej mierze z pomocy społeczeństwa. W efekcie kilkuletnich prac powstał stadion na 84 tysiące widzów, który jednak wielokrotnie potrafił pomieścić ponad 100 tysięcy sympatyków sportu. Wygoda w najbardziej emocjonujących momentach nie miała dla kibiców większego znaczenia, a przepisy bezpieczeństwa były wówczas o wiele mniej rygorystyczne niż w czasach obecnych.

 

Uroczyste otwarcie nowego stadionu miało miejsce 22 lipca 1956 roku, a uświetnił je mecz piłkarskich reprezentacji Polski i NRD. Organizatorzy celowo dobrali rywala: z jednej strony słusznego pod względem politycznym, z drugiej – niezbyt wymagającego dla naszych piłkarzy, gdyż wschodnioniemieccy zawodnicy nie należeli w owych czasach do europejskiej czołówki. By dodatkowo uświetnić fetę, ufundowano specjalną nagrodę dla zdobywcy pierwszej bramki na nowym obiekcie. I tu powstał problem: pierwszego gola na Stadionie Śląskim zdobył co prawda w 62. minucie polski obrońca Jerzy Woźniak, ale była to bramka samobójcza. Nagrody nie przyznano, a reprezentanci Polski kompletnie zawalili uroczystość przegrywając z niżej notowanym rywalem 0:2.

 

Śląski gigant został otwarty rok po Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie i oba te obiekty przez następne dekady rywalizowały o miano areny numer 1 polskiego futbolu. Rywalizację tę wygrywał zdecydowanie Stadion Śląski. Dlaczego? Przede wszystkim, mimo pechowego otwarcia, był to obiekt wyjątkowo szczęśliwy dla reprezentacji Polski. Piłkarze i kolejni selekcjonerzy polskiej reprezentacji zdecydowanie woleli grać tu, niż w stolicy.

 

Giganci na Śląskim

 

Biało-czerwoni rozegrali na śląskim gigancie 55 spotkań. Wiele z nich zapisało się w historii i to nie tylko polskiej piłki. Już w drugiej grze na tym obiekcie Polska sensacyjnie pokonała 2:1 ZSRR, w eliminacjach MŚ 1958, po dwóch bramkach Gerarda Cieślika. 

 

W eliminacjach MŚ 1974 Polacy odnieśli w Chorzowie dwa kluczowe zwycięstwa. Najpierw pokonali 2:0 Anglię – było to jedyny w historii mecz, w którym "ojcowie futbolu" musieli uznać wyższość Polaków. To po tym spotkaniu chorzowski obiekt zyskał przydomek "Kocioł Czarownic", nadany mu przez angielskie media. Niezwykły tumult, ryk 90 tysięcy kibiców na trybunach, zrobiły ogromne wrażenie na gościach... W kolejnej eliminacyjnej grze podopieczni Kazimierza Górskiego ograli tu Walię 3:0.

 

10 września 1975 roku, w ramach eliminacji Euro 1976 Polska rozegrała tu jedno z najlepszych spotkań, efektownie ogrywając wicemistrza świata – Holandię 4:1. Pomarańczowi wrócili do Chorzowa cztery lata później, stawką znów były punkty eliminacji ME i znów górą byli gospodarze (2:0).

 

Polska – Anglia 2:0. Zwycięstwo w Kotle Czarownic (1973). / fot. PAP

 

We wrześniu 1977 Polacy świętowali na Śląskim awans do finałów mistrzostw świata. Wystarczył remis w meczu z Portugalią 1:1, a do historii przeszedł gol – niemiłosiernie wygwizdanego przez kibiców – Kazimierza Deyny, zdobyty bezpośrednio z rzutu rożnego. Eliminacje MŚ 1982 to z kolei ważne chorzowskie zwycięstwo nad NRD (1:0) i po raz ostatni 80 tysięcy widzów na Śląskim. We wrześniu 1985 roku Stadion Śląski znów był świadkiem fety – remis 0:0 w meczu z Belgią zapewnił paszporty na mundial w Meksyku. Dwa miesiące później podopieczni Antoniego Piechniczka ograli tu mistrzów świata Włochów (1:0 – po bramce Dariusza Dziekanowskiego).

 

Stadion Śląski starzał się i modernizacja obiektu stawała się koniecznością. Początki długotrwałej i niezwykle kosztownej przebudowy sięgają połowy lat dziewięćdziesiątych. Po meczu Polska – Anglia (1:1) w eliminacjach MŚ 1994, podczas którego na trybunach wybuchły zamieszki, FIFA nakazała zamknięcie stadionu. 

 

Kolejne lata przyniosły jednak następne wielkie mecze Polaków. W 2001 roku zwycięstwo 3:0 nad Norwegią dało podopiecznym Jerzego Engela awans do finałów MŚ w Korei i Japonii. Po raz trzeci w historii mundialowy awans świętowano więc w Chorzowie. Cztery lata później biało-czerwoni odnieśli tu ważne zwycięstwo nad Austrią (3:2) w drodze do MŚ w Niemczech.  

 

11 października 2006 Polacy rozegrali swój dotychczas najlepszy mecz w XXI wieku. W eliminacjach Euro 2008 pokonali w Chorzowie  Portugalię 2:1, po dwóch bramkach Euzebiusza Smolarka. Rok później, w listopadzie, kolejny awans przypieczętowany został na Stadionie Śląskim, tym razem historyczny, bo po raz pierwszy polscy piłkarze, prowadzeni przez  Leo Beenhakkera, znaleźli się w gronie finalistów mistrzostw Europy. Biało-czerwoni ograli 2:0 Belgię, a w roli głównej znów wystąpił Smolarek.

 


Polska – Belgia 2:0. Historyczny awans na Euro (2007). / fot. PAP

 

To oczywiście najważniejsze gry piłkarskiej reprezentacji Polski na śląskim gigancie. Warto dodać, że rozegrano tu również 28 meczów w europejskich pucharach, grały tu: Górnik Zabrze, Polonia Bytom, GKS Katowice, Ruch Chorzów oraz GKS Tychy. Zabrzanie podejmowali m.in. Tottenham Hotspur (4:2 – 1961), Dynamo Kijów (1:1 – 1967, 2:1 – 1972), Manchester United (1:0 – 1968), Glasgow Rangers (3:1 – 1969), AS Roma (2:2 – 1970), Manchester City (2:0 – 1971), Olympique Marsylia (1:1 – 1971), Bayern Monachium (1:2 – 1985), Real Madryt (0:1 – 1988). GKS grał na Śląskim z FC Barceloną (0:1 – 1970), a Ruch m.in. z Fiorentiną (1:1 – 1970) i Interem Mediolan (0:3 – 2000).

 

18 września 1963, na meczu Górnik Zabrze – Austria Wiedeń (1:0) w I rundzie Pucharu Mistrzów padł rekord frekwencji: na trybunach Stadionu Śląskiego pojawiło się 120 tysięcy widzów!     

 

Choć w ostatnich latach rolę najważniejszego obiektu piłkarskiego w Polsce przejął Stadion Narodowy w Warszawie, chorzowski obiekt może jeszcze przynieść polskim sportowcom wiele sukcesów. Ciąg dalszy historii Stadionu Śląskiego piłkarze reprezentacji Polski zaczną pisać 27 marca 2018 roku, towarzyskim meczem z Koreą Południową...

Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze