Szczęsny podobnie jak pozostali bramkarze powołani na mecze towarzyskie z Nigerią i Koreą Południową rozegrał czterdzieści pięć minut. Oprócz niego szansę gry dostali także Łukasz Fabiański, Bartosz Białkowski oraz Łukasz Skorupski. - Myślę, że to zrozumiałe. Trener chciał wypróbować wszystkich bramkarzy. Wiadomo, że trwa ta rywalizacja o bluzę z numerem jeden, a także o tego drugiego i trzeciego, który pojedzie do Rosji, więc warto było nas wszystkich wypróbować – przyznał Szczęsny.

Reprezentacja Polski w meczach kontrolnych ćwiczyła wariant z trójką obrońców. Czy taka formacja podoba się bramkarzowi Biało-Czerwonych? - Ciężko powiedzieć. Myślę, że w obu systemach mamy dużo do poprawy. Straciliśmy dość dużo bramek grając czwórką defensorów w eliminacjach, więc zmiana jest jak najbardziej zrozumiała. Mnie się podoba gra trójką obrońców z tyłu, ale na pewno jest jeszcze dużo do poprawy. Myślę, że w pierwszej połowie na prawdę wyglądało to fajnie. W drugiej połowie już trochę gorzej. Przeciwnik nacisnął na nas bardziej. W pierwszej połowie Koreańczycy jedyne sytuacje jakie sobie stworzyli to były po naszych indywidualnych błędach przy podawaniu piłki. Uważam, że gra ofensywna przeciwnika była troszeczkę inna i wyższa, więc to było w miarę naturalne. Na szczęście my tych sytuacji może nie mieliśmy tak wiele jak z Nigerią, ale za to zdobyliśmy więcej bramek – stwierdził golkiper Juve.

Niepotrzebna dramaturgia w końcówce zdaniem Szczęsnego była spowodowana zmianami w składzie, a także brakiem utrzymania odpowiedniej koncentracji. - Gdyby na boisku zostali ci wszyscy, którzy zeszli to może byłoby inaczej. Na pewno musimy nauczyć się, ogólnie jako zespół lepiej kontrolować spotkanie w momencie kiedy prowadzimy. To był z pewnością nasz problem w eliminacjach, to był nasz problem z Koreą. Straciliśmy w pewnym momencie tę kontrolę, także nad tym można popracować. To jest kwestia taktyczna i wynikająca czysto z determinacji zawodników, żeby lepiej bronić – skwitował.