Senegal to dzisiaj mocarstwo na kontynencie afrykańskim (2. w klasyfikacji FIFA). Od trzech lat Lwy Terangi prowadzi dawny zawodnik Paris Saint-Germain Aliou Cisse, który objął funkcje po słynnym Alainie Giressie. Trzeba przyznać, że robi to fachowo i skutecznie, bo zjednał sobie wszystkich kibiców Lwów. Celem Senegalczyków jest powtórzenie osiągnięcia z mistrzostw świata z 2002 roku, kiedy to po pokonaniu Francji dotarli aż do ćwierćfinału. Pewne jest jedno. Biało-Czerwonych czeka trudna przeprawa, kto wie czy nie najtrudniejsza w grupie H.

 

Ostatnio Senegalczycy podejmowali, na stadionie Oceane w Le Havre, groźną Bośnię i Hercegowinę. Trener Bośniaków Robert Prosinecki w wyjściowej jedenastce dał możliwość gry tym najlepszym, aż roiło się od klasowych piłkarzy, bo chociażby tercet Dżeko-Pjanić-Kolasinac to uznane firmy. W ubiegły piątek dosyć niespodziewanie Senegal zaledwie zremisował z Uzbekistanem (1:1) na stadionie Muhameda V w Casablance. I to była niespodzianka in minus. Cisse chciał przeprowadzić kilka eksperymentów, z których nie wszystkie się sprawdziły. W wyjściowej jedenastce zagrało tylko czterech piłkarzy z końcowej fazy eliminacji do MŚ w Rosji. Bośnia natomiast zmusiła Senegalczyków do pokazania zdecydowanie lepszej gry.

 

Na mogącym pomieścić ponad dwadzieścia tysięcy widzów stadionie Oceane w Hawrze zjawiła się garstka 2-3 tysięcy, w większości byli to kibice Lwów Terangi. Wynik 0:0 nie krzywdzi żadnego zespołu. W pierwszej połowie gra była wyrównana, jednak w drugiej dominowali Bośniacy, a bramkarz Senegalu Abdoulaye Diallo, dwoił się i troił ażeby uniknąć kompromitacji swojego zespołu. Nie pomógł nawet rozgrywający swój 50. mecz Sadio Mane, który był również kapitanem Lwów. To nie był ten Mane, którego znamy z występów z Liverpoolu. Jednak co tyczy tego ofensywnego pomocnika, kibice są spokojni o jego mobilizację na Mundial.

 

Trzeba przyznać, że Senegal przystąpił do meczu z małymi kłopotami. W niedzielę spotkała ich niemiła niespodzianka, bo zostali odwiedzeni przez agentów FIFA, którzy mieli za polecenie przeprowadzenia kontroli antydopingowej. Wielu uznało tą kontrolę za „zaskakującą”. Lekarz kadry dr Fedior odrzuca hipotezę przyjęcia jakichkolwiek środków dopingujących przez Lwow. Tak czy inaczej, wyniki analiz będą znane na długo przed Mundialem. Zamiast więc dwóch przewidzianych treningów, Senegalczycy trenowali tylko raz. W poniedziałek przeprowadzili już drugi trening, tym razem na Stade Oceane. W meczu sparingowym z Bośnią i Hercegowiną Cisse nie mógł skorzystać z trzech podstawowych zawodników, dwóch specjalistów od gry tzw. box-to-box czyli defensywnych pomocników Cheikhou Kouyate i Gana Guei oraz zdolnego napastnika AS Monaco Keity Diao Balde, który marzy o występie w sobotnim finale Pucharu Ligi Francuskiej przeciwko PSG i wolał odlecieć do Nicei, aby leczyć się w Monako. Trener Lwow Terangi dalej poszukuje piłkarzy, aby skompletować listę na mistrzostwa świata. - Mam już 18 zawodników, mam nadzieję, że po meczu z Bośnią i Hercegowiną wykrystalizuje się już cała kadra na Rosje - mówił przed meczem Cisse. Po spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną trudno jest stwierdzić, że już dziś mógłby zestawić taką listę.

 

Remis z Bośnią i Hercegowiną, dla szkoleniowca Lwow Terangi, nie jest złym wynikiem. Dalej wierzy w wyjście z grupy. Satysfakcja z tego meczu to przede wszystkim świetna postawa w bramce Abdoulaye Diallo z francuskiego Rennes, który uratował Senegalczyków od porażki oraz pary środkowych obrońców.

 

Ostateczne zgrupowanie kadry Senegalu odbędzie w miejscowości Vittel, w departamencie Wogezy. Słynna na cały świat woda ma dodać energii na Mundial...