Od początku bieżącego sezonu Małecki był podstawowym zawodnikiem Kiko Ramireza przy ustalaniu wyjściowej jedenastki. Wystąpił bowiem w 11 ligowych spotkaniach z rzędu i to w dodatku w pełnym wymiarze czasowym. Później jego sytuacja uległa pogorszeniu, które spotęgowało dodatkowo objęcie sterów "Białej Gwiazdy" przez Joana Carillo (1 stycznia 2018 roku). Małecki w dotychczasowych 7 meczach za kadencji Hiszpana zagrał tylko 88 minut, raz usiadł na ławce rezerwowych i aż 4 razy znalazł się poza kadrą.

 

Po sobotnim sparingu z Piastem Gliwice (2:0) czara goryczy została przelana i Małecki przyznał w mediach, że irytuje go ciągłe pomijanie jego osoby przy obsadzie wyjściowego składu "Białej Gwiazdy". Dodał również, że jego zdaniem powodem takich decyzji Carillo nie są względy sportowe i jeśli sytuacja się nie zmieni, to będzie chciał jak najszybciej zmienić klub. Z obecnym pracodawcą wiąże go umowa do 30 czerwca 2020 roku.

 

Na reakcję krakowskiego klubu nie trzeba było długo czekać. Wszczęto postępowanie dyscyplinarne, a w środę odbędzie się posiedzenie, na którym Małecki będzie musiał złożyć wyjaśnienia. Jest więc raczej przesądzone, że nie wystąpi on w poniedziałkowym hicie LOTTO Ekstraklasy, w którym Wisła zmierzy się u siebie z Lechem Poznań.