Ślęza przed ostatnią kolejką sezonu zasadniczego była na piątym miejscu, ale różnice punktowe w tabeli były tak niewielkie, że mistrzynie Polski miały jeszcze szansę na drugą pozycję. Aby tak się stało wrocławianki musiały wygrać swój mecz z Wisłą CanPack Kraków i dodatkowo liczyć na korzystne wyniki w innych spotkaniach.

Jeżeli w to pierwsze wierzono w stolicy Dolnego Śląska, to w to drugie już nie bardzo i dlatego jeszcze przed rozpoczęciem pojedynku z „Białą Gwiazdą” w hali panowało przekonanie, że do play off Ślęza przystąpi z piątego miejsce. I tak się stało.

Kaczmarczyk przyznała, że szkoda straconej szansy na wyższą pozycję, ale uznała, że nie jest to wielki problem.

„Szkoda tych dwóch przegranych ostatnich meczów z Wisłą i z Artego. Zwłaszcza z Bydgoszczą, z którą zagraliśmy bardzo słabo. Liga jest tak nieobliczalna, wyrównana, a tabela +ciasna+ - dwie porażki spychają w dół i tak się stało. W kolejnej fazie musimy dać z siebie już naprawdę wszystko, bo każdy mecz może oznaczać być, albo nie być” – dodała.

W podobnym tonie wypowiedział się trener mistrzyń Polski Arkadiusz Rusin, który zwrócił uwagę, że najważniejsze na tym etapie, aby wszystkie zawodniczki były zdrowe.

- Do play off przystąpimy w pełni sił. Mam nadzieję, że z Marisą Kastanek w składzie (na początku marca doznała urazy stawu skokowego i nie grała cały miesiąc), dzięki czemu będziemy silniejsi i skuteczniejsi. Po dwóch porażkach kibice na pewno nie są zadowoleni, ale życzę sobie i im, żeby w tym sezonie we własnej hali jeszcze sześć razy oglądali, jak Ślęza wygrywa – podkreślił.

W ćwierćfinale play off Ślęza zmierzy się z Energą Toruń, z którą wygrała we własnej hali 77:70, a w rewanżu poniosła wysoką porażkę (49:72). Zdaniem Kaczmarczyk, w play off nie ma łatwych rywali.

- Może to oklepane stwierdzenie, ale nie ma łatwych rywali w play off, co pokazują w tym sezonie wyniki i spłaszczona tabela. Każdy będzie mógł wygrać z każdym. W drugiej połowie meczu z Wisłą pokazałyśmy charakter i udowodniłyśmy, że potrafimy walczyć, dlatego do play off przystąpimy z pozytywnym nastawieniem. Cała gra zaczyna się od zera – skomentowała skrzydłowa Ślęzy.

Na odpoczynek i regenerację sił koszykarki nie miały dużo czasu, bo zaledwie sześć dni po zakończeniu sezonu zasadniczego rozegrają pierwsze ćwierćfinałowe pojedynki.

W opinii reprezentantki Polski, przy tak napiętym kalendarzu kluczowe może być przygotowania drużyn do sezonu i przepracowanie kilku dni w okresie Świąt Wielkiej Nocy.

- Zdążyłyśmy się już oswoić z myślą, że praktycznie co roku nie mamy świąt. Przez grę w pucharach jesteśmy już przyzwyczajone do występów co trzy dni i gotowe do play off. Sił na pewno nam nie zabraknie. Wierzę, że stać nas na wiele, ale jak będzie, to się okaże. Liga jest jeszcze bardziej nieobliczalna niż w zeszłym sezonie i trudno wskazać faworyta – dodała.

Pierwsze dwa mecze Ślęza z Energą rozegra na wyjeździe (3 i 4 kwietnia). Potem rywalizacja do trzech zwycięstw przeniesie się do Wrocławia.