Polski Simeone przerwał 26-letnią niemoc

Piłka nożna

Zwycięża ten kto wytrwa. Takie hasło pojawiło się na ścianie obok szatni GKS-u Katowice w tygodniu poprzedzającym mecz z Zagłębiem Sosnowiec. Motto wymyślili kibice... i natchnęli swoich piłkarzy do pierwszego od prawie 26 lat zwycięstwa w derbach śląsko-dąbrowskich.

Genezy słów wypisanych obok szatni GieKSy, tuż przed meczem nie chciał zdradzić trener GieKSy Jacek Paszulewicz. Po trzy punkty w derbach śląsko-dąbrowskich, trener gospodarzy posłał sprawdzoną w bojach jedenastkę. W porównaniu do meczu z Odrą zmienił tylko Tomasza Mokwę, którego na prawej obronie zastąpił Adrian Frańczak. Więcej zmian było w zespole z Sosnowca, w którym nie znalazł się między innymi kontuzjowany Sebastian Milewski. W podstawowym składzie wyszedł za to Tomasz Nowak, który wyprowadził piłkarzy Zagłębia na murawę z opaską kapitańską na ramieniu.

W pierwszej połowie, więcej niż strzałów i groźnych sytuacji, było ostrej walki o każdy centymetr boiska. Piłkarze z Katowic tym samym konsekwentnie realizowali wizję gry Paszulewicza, którego idolem jest Diego Simeone. Rywale z Sosnowca nie mieli jednak zamiaru odpuszczać. Efekt? Mnóstwo kontuzji, krwi i obrazków takich jak ten z doliczonego czasu gry, gdy wydawało się, że Lukas Klemenz złamał nogę. Na szczęście skończyło się dobrze...

W przerwie Mateusz Cichocki powiedział, że o losach drugiej połowy może zadecydować jedna akcja. Kluczowa sytuacja opisana przez Cichockiego, miała miejsce w 51. minucie spotkania. Tymoteusz Puchacz i Nuno Malheiro nie zdążyli w porę przerwać akcji i Bartłomiej Babiarz musiał faulować wychodzącego na czystą pozycję Andrzeja Prokicia... Kibice w Katowicach nie musieli długo czekać na wykorzystanie liczebnej przewagi. Dośrodkowanie Adriana Błąda z 62. minuty było tak dobre, że nikt nie musiał dotykać podkręconej piłki...

Ostatnie pół godziny meczu upłynęło pod znakiem kontroli boiskowych wydarzeń przez GKS... i braku kontroli ze strony czwórki sędziowskiej. Tuż przed końcem spotkania na trybuny został odesłany Paszulewicz, który nie mógł zrozumieć zachowania sędziów. Okazało się, że arbiter główny oraz sędzia techniczny nie mieli ze sobą bezpośredniej łączności, a zapłacił za to trener gospodarzy...

Najlepszym podsumowaniem całego spotkania była ostatnia akcja, w której Tomasz Nowak biegł z piłką w kierunku własnej bramki, a goniło go kilku rywali... Zwyciężając z Zagłębiem, Gieksa przerwała fatalną passę w meczach z sosnowiczanami. Katowiczanie nie potrafili wygrać z odwiecznym rywalem od sezonu 1991/1992. Dopiero przyjście Paszulewicza przełamało tą niemoc.

psl, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze