Rzeźbę, do której pozował Riise, wykonał norweski artysta Tot Bjoern Skjoersvik. Odsłonięta została w 2005 roku, lecz na stanowczy wniosek trenera Alesund FK Ivara Normarka nazwana została ogólnie „piłkarz”.

Tuż po jej odsłonięciu zawiedziony Riise, który akurat z Liverpoolem wygrał Ligę Mistrzów i miał w Norwegii status megagwiazdy, obraził się na miasto. Po latach debaty nad nazwą rzeźby, w 2012 roku napisał na jednym z portali społecznościowych, że mieszkańcy 47-tysięcznego Alesund są „prowincjonalnymi, aroganckimi pastuchami” i z zazdrości nie doceniają tego, co zrobił dla miasta. Normarka nazwał „żałosnym głupkiem”.

Rok później zrezygnował z gry w reprezentacji. W 2016 roku po kolejnym bankructwie powrócił jednak do Alesund, do którego władz wysłał list otwarty z żądaniem pomnika za zasługi.

We wtorek wieczorem przed meczem ligowym odsłonięto po raz drugi rzeźbę, tym razem z tabliczką „John Arne Riise”. Piłkarz, który nazywa ją pomnikiem, powiedział na antenie telewizji że „i tak przez ostanie lata wszyscy wiedzieli, że piłkarzem byłem ja, lecz bardzo przyjemnie jest mieć jednak pomnik ze swoim nazwiskiem w swoim rodzinnym mieście”.

37-letni dzisiaj Riise, grający na pozycji lewego obrońcy, nazywany był cudownym dzieckiem norweskiego futbolu. W krajowej lidze debiutował w 1996 roku jako 16-latek, a w dwa lata później podpisał kontrakt z Monaco. W 2001 roku przeszedł do Liverpoolu. Później grał w AC Roma (2008-2011), Fulham (2011-2014) i Apoel FC (2014-2015).

W wieku 27 lat Riise był idolem norweskiej młodzieży i zarabiał 3-4 miliony euro rocznie, lecz sukcesy sportowe nie szły w parze z życiem prywatnym. W 2007 roku był autorem skandalu dotyczącego wulgarnych SMS-sów z propozycjami seksualnymi, które wysyłał do skandynawskich kobiecych gwiazd filmu, telewizji i mediów.

Po raz kolejny znalazł się na okładkach gazet po tym, jak w październiku ubr. wypłacił z konta 7-letniej córki 55 tysięcy euro.

"Nasz genialny piłkarz był multimilionerem, jeździł luksusowymi samochodami i bywał regularnie na balach u księcia Monako, lecz podczas swojej kariery inwestował w niepewne, ryzykowne interesy i 2016 roku po powrocie do Norwegii jego długi wynosiły już 4 miliony euro. Teraz jednak otrzymał swój upragniony pomnik” - skomentował portal "Nettavisen".