Na początku lutego w pierwszym meczu tych rozgrywek reprezentanci Zimbabwe niespodziewanie pokonali u siebie wyżej notowaną Turcję 3:1. To zwycięstwo zapewnili gospodarzom Benjamin Lock (472. w rankingu ATP) i Takanyi Garanganga (490.), którzy wygrali swoje pojedynki singlowe oraz triumfowali w grze podwójnej.

 

„W ogóle nie sugerowaliśmy się wyższym rankingiem tureckich zawodników, tym bardziej, że mieliśmy z nimi okazje już wcześniej rywalizować i wygrywać. Przed tamtym spotkaniem czuliśmy się mocni, dobrze weszliśmy w ten mecz i równie udanie go zakończyliśmy” – skomentował na konferencji prasowej w Sopocie Lock.

 

Tenisiści Zimbabwe podkreślają, że w Harare praktycznie każdej drużynie grałoby się niezwykle trudno. „Nie chodzi tylko o wsparcie naszych kibiców, ale również o pogodę. Mecze na naszym terenie są niezwykle wyczerpujące pod względem fizycznym i wymagają długiej aklimatyzacji. W lutym było w Zimbabwe bardzo gorąco i aura stanowiła nasz atut, natomiast na pewno nie okazała się sprzymierzeńcem Turcji” – dodał Lock.

 

Właśnie Lock pierwszy pojawił się w Polsce. 25-letni tenisista przyjechał do Sopotu prosto z Egiptu w poniedziałek i...także narzekał na pogodę.

 

„Pierwszego dnia wybrałem się na spacer na molo i było naprawdę zimno. Na szczęście później pogoda się poprawiła i jest już ok. W Polsce jesteśmy po raz pierwszy, a dwóch naszych młodszych kolegów z reprezentacji nie miało jeszcze okazji gościć w Europie. Bardzo nam się jednak tutaj podoba. Byliśmy już na wycieczce w Gdańsku, który zrobił na nas spore wrażenie” – zapewnił najwyżej sklasyfikowany zawodnik rywali.

 

W Harare zawodnicy Zimbabwe grali z Turcją na twardym, ale odkrytym korcie, natomiast w sobotę i niedzielę przyjdzie im rywalizować w hali 100-lecia Sopotu. Goście, a w ich ekipie znaleźli się także Mark Chigaazira (1322.) oraz Mehluli Don Ayanda Sibanda (niesklasyfikowany ani w singlu, ani w deblu), utrzymują jednak, że nie będzie to stanowić dla nich problemu.

 

„Ja często gram i trenuję w Holandii, a w lutym miałem okazję występować w hali w Japonii. Z kolei Benjamin rywalizuje pod dachem w swojej uniwersyteckiej drużynie w Stanach Zjednoczonych. Przewagi Polaków upatrywałbym głównie w tym, że grają u siebie. My jednak znajdujemy się w dobrej formie, jesteśmy w stanie pokazać tenis na wysokim poziomie i sprawić kolejną niespodziankę” – stwierdził Garanganga.

 

Zwycięzca tego meczu zmierzy się we wrześniu z zespołem, który wygra potyczkę Rumunia - Maroko, a triumfator kolejnego spotkania zapewni sobie awans do Grupy I.

 

Polska z Zimbabwe zagrała dotychczas dwa razy, ostatnio 31 lat temu. W 1985 roku w Warszawie zespół z Afryki wygrał 3:2, ale dwa lata później w Harare to biało-czerwoni triumfowali w takim samym stosunku.

 

Sopockie spotkanie, podobnie jak konfrontacja ze Słowenią, odbędzie się w nowej formule obowiązującej na niższych poziomach Pucharu Davisa. Pierwszego dnia zaplanowano dwa spotkania singlowe, a drugiego pojedynek deblowy i rewanże w grze pojedynczej. W każdym rywalizacja toczy się do dwóch wygranych setów. W Grupie Światowej obowiązuje dotychczasowy układ - trzy dni zmagań i pojedynki do trzech wygranych partii.