W poprzednim sezonie Wisła Płock była jedną z trzech drużyn, które dwukrotnie w rundzie zasadniczej pokonały Jagiellonię. "Nafciarze" wygrali 1:0 na swoim stadionie i 2:1 w meczu rewanżowym w Białymstoku. W tym sezonie ulegli rywalom 0:1 przed własną publicznością.

Szymański do 17 sierpnia 2017 roku był zawodnikiem Jagiellonii. Ponieważ tam nie mógł się przebić do podstawowego składu, przeszedł do Płocka, za Piotra Wlazłę, który zdecydował się wyjechać do Białegostoku.

- Na pewno to jest dla mnie bardzo ważny mecz, ale bez przesady. Traktuję go tak samo, jak każdy inny. Nie zaprzątam sobie głowy tym, co wcześniej się przydarzyło, w moim podejściu do meczu nic się nie zmienia. Wiadomo, że fajnie będzie zagrać przeciwko swojej byłej drużynie, a jeszcze fajniej, jak uda się wygrać - powiedział Szymański.

Przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej, choć Wisła już zapewniła sobie udział w grupie mistrzowskiej, w płockiej drużynie jest ogromna mobilizacja.

- Jest paru chłopaków z Jagiellonii, z którymi utrzymuję kontakt, ale nie rozmawialiśmy o najbliższym meczu. Chcę podkreślić, że to pojedynek jak każdy inny, choć na pewno dla nas ważne jest, że gramy z liderami ekstraklasy, na dodatek na ich stadionie, przed ich kibicami i na pewno będzie ciężko. Ale my już w tym sezonie pokazaliśmy, że potrafimy grać i wygrywać z każdym, także na wyjeździe. Można wspomnieć choćby Legię, którą pierwszy raz pokonaliśmy w Warszawie, także Wisłę w Krakowie. Z takim samym podejściem będziemy tam jechać. Jagiellonia to lider, dobrze jest zmierzyć się z aktualnie pierwszą drużyną w tabeli - zapewnił środkowy pomocnik Wisły.

Terminarz tak się ułożył, że w sobotę zagrają w Poznaniu druga drużyna tabeli – Lech Poznań z czwartym Górnikiem oraz w Białymstoku pierwsza Jagiellonia z piątą Wisłą Płock. Stawką tych dwóch sobotnich spotkań jest pierwsze i czwarte miejsce w tabeli.

- Jagiellonia chce i musi wygrać, by utrzymać się na pozycji lidera, a my gramy o awans na czwartą pozycję, która jest w naszym zasięgu, a która jest korzystna jeśli chodzi o późniejsze rozstawienie. Stać nas na pewno, żeby wygrać, ale wiemy jak dużo będzie zależało od tego, jak wejdziemy w mecz. Na Jagiellonii grałem sporo czasu i nie da się ukryć, że tam jest taki trochę specyficzny klimat, jak grają u siebie. Musimy zacząć spokojnie, ale skutecznie. Jeśli wejdziemy w ten mecz tak, jak wchodziliśmy w mecze z drużynami wyżej od nas notowanymi, to będzie ogromna szansa, by wywieść korzystny rezultat - tłumaczy 22-letni Szymański.

Jego zdaniem, w zespole Jagiellonii na każdej pozycji jest dobry zawodnik, którego można się obawiać.

- Ale u nas jest tak samo, też mamy dobrych ludzi na każdej pozycji, więc tak do końca nie ma powodów do obaw. Gramy podobnie, liczy się cała drużyna, nie ma jednej gwiazdy, która może zmienić losy spotkania. Jak zagramy dobrze, na swoim poziomie, to jesteśmy w stanie wywieźć stamtąd punkty. Przecież nie będę ukrywał, że chcielibyśmy awansować na czwartą pozycję, a to zależy także od wyniku meczu Lech – Górnik i będzie możliwe tylko po uzyskaniu korzystnego rezultatu - dodał.

Wszystkie mecze ostatniej kolejki rundy zasadniczej rozegrane zostaną w sobotę o godz. 18.00.