Lech – Górnik: Piłkarskie święto w stolicy Wielkopolski

Piłka nożna
Lech – Górnik: Piłkarskie święto w stolicy Wielkopolski
fot. Cyfrasport

Piłkarze Lecha Poznań wygrali trzy ostatnie spotkania i awansowali na drugie miejsce w tabeli. Jeśli w sobotę pokonają Górnika Zabrze, a Jagiellonia Białystok straci punkty w meczu z Wisłą Płock, to lechici z pozycji lidera przystąpią do rundy finałowej.

W stolicy Wielkopolski szykuje się prawdziwe święto. Znakomita postawa "Kolejorza" w ostatnich tygodniach plus długo wyczekiwana wiosenna aura sprawiły, że bilety na pojedynek z Górnikiem sprzedają się jak świeże bułeczki. Na dzień przed spotkaniem ok. 33 tysiące osób jest uprawnionych do wejścia na stadion.

Trener Nenad Bjelica cieszy się, że gra jego podopiecznych przyciąga coraz więcej kibiców.

"Jesteśmy zadowoleni z tego, że nasi fani są... zadowoleni. My kibiców potrzebujemy zawsze, w dobrych momentach i tych gorszych. Liczę, że będzie świetna atmosfera na stadionie i głośny doping" - mówił na konferencji.

Lech na początku roku grał w kratkę i trochę bezbarwnie. Pomocnik poznańskiej drużyny Radosław Majewski przyznał, że przełomowym momentem była wygrana 28 lutego nad Śląskiem Wrocław 2:0.

"Ten mecz nas zbudował, bo choć zwyciężyliśmy, to graliśmy przeciętnie. Staliśmy się teraz drużyną i to nie taką w cudzysłowie, tylko zespołem, gdzie jeden drugiego potrafi wesprzeć dobrym słowem, podpowiedzieć sobie. Takie sytuacje scalają zespół. Jesteśmy pewniejsi siebie, na fali, ale nie wolno popaść w samozachwyt. Ważne, żeby tę atmosferę z boiska i szatni dociągnąć do 20 maja" - przyznał Majewski.

Lechici wygrywając w Krakowie z Wisłą 3:1 w lany poniedziałek, przełamali wyjazdową niemoc, która trwała od 20 sierpnia ubiegłego roku. Przez siedem i pół miesiąca nie potrafili zdobyć kompletu punktów na terenie rywala.

Najbliższy rywal poznaniaków nieco obniżył loty w porównaniu do rundy jesiennej. Górnicy wciąż jednak liczą się w walce o podium. Bjelica z dużym szacunkiem i uznaniem wypowiadał się na temat zabrzan.

"To jest drużyna, która dopiero co awansowała do ekstraklasy i trudno jej grać cały czas na wysokim poziomie. To jest normalne. Uważam, że ten zespół i jego trener zasługują na komplementy. Oni jeszcze występują w Pucharze Polski i mają realną szansę na awans do finału. W porównaniu do rundy jesiennej niewiele się zmieniło, grają cały czas tym samym systemem, mają tych samych zawodników" - tłumaczył chorwacki trener.

Do składu poznańskiej ekipy wracają kontuzjowani wcześniej Mario Situm, Jasmin Buric oraz Robert Gumny. Pod znakiem zapytania stoi występ Wołodymyra Kostewycza. W sobotę zabraknie natomiast Darko Jevticia, który według Bjelicy jest obecnie najlepszym pomocnikiem polskiej ekstraklasy.

"To jest piłkarz, który ma duże umiejętności, daje drużynie coś innego. Ale też bez niego udało nam się wygrać kilka ważnych meczów. Jestem pewny, że zawodnik, który go zastąpi, zagra na wysokim poziomie" - podkreślił opiekun "Kolejorza".

Chorwat odniósł się też do braku wideoweryfikacji w ostatniej kolejce.

"Całem życie grałem bez VAR-u, to jeden mecz nic nie zmieni. Dla mnie to żaden problem, bo przecież VAR-u nie ma w Lidze Mistrzów i też grają. Ma on swoje dobre, ale i słabe strony. Choć uważam, że w spotkaniach, które będą decydować o tym, kto zagra w grupie mistrzowskiej, może byłby potrzebny" - ocenił.

Mecz Lecha z Górnikiem, podobniej jak wszystkie pojedynki 30. kolejki rozegrany zostanie w sobotę o godz. 18.00. W pierwszej rundzie w Zabrzu Górnik zwyciężył 3:1.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze