"To wyścig różniący się od tych w Belgii. Potrzebne są nie tylko mocne nogi, ale i trochę szczęścia, aby uniknąć defektów. Zrobię wszystko, aby obronić tytuł i czuję, że mogę to osiągnąć" - powiedział Van Avermaet, cytowany na stronie internetowej Radio-Television Belge Francophone.

 

Kolarz numer 1 ubiegłorocznego rankingu World Tour nie traci optymizmu, choć w tym sezonie nie błyszczy. Indywidualnie zwyciężył tylko na jednym z etapów wyścigu Dookoła Omanu. W belgijskich klasykach po bruku tylko raz stanął na podium, ale na najniższym stopniu i w wyścigu nie zaliczanym do najbardziej prestiżowych - Grand Prix E3 Harelbeke. W minioną niedzielę w Dookoła Flandrii uplasował się na piątej pozycji.

 

W klasykach w Belgii triumfy święcili kolarze Quick-Step. Odnieśli aż dziewięć zwycięstw: Holender Niki Terpstra był najlepszy w Dookoła Flandrii, Harelbeke i Le Samyn, Belg Yves Lampaert powtórzył ubiegłoroczny sukces w Dwars Door Vlaanderen, Włoch Elia Viviani zwyciężył w Driedaagse Brugge-De Panne, by wymienić najważniejsze zawody. Podopieczni Patricka Lefevere'a nie wygrali tylko wyścigu Gandawa-Wevelgem, gdzie spóźniony Viviani przegrał na finiszu z trzykrotnym mistrzem świata Peterem Saganem.

 

Słowak z niemieckiej grupy Bora-Hansgrohe także ma apetyt na wygraną. W Paryż-Roubaix startował sześciokrotnie, a najlepszym wynikiem było szóste miejsce w 2014 roku. Tradycyjnie będzie mu pomagać Maciej Bodnar. Drugim Polakiem na liście startowej jest Przemysław Kasperkiewicz z drugoligowej drużyny Delko Marseille. To będzie jego debiut w kolarskim "monumencie".

 

Paryż-Roubaix nie bez powodu jest nazywany "Piekłem Północy". Trasa z Compiegne do Roubaix liczy 257 km, z czego 54,5 km to "kocie łby", brukowane odcinki w miasteczkach i wśród polnych dróg północno-wschodniej Francji. Zawodnicy startują na specjalnych rowerach z mniej sztywną ramą, ze wzmocnionymi łańcuchami i kołami, z niedopompowanymi oponami. Smarują się specjalnymi maściami chroniącymi przy upadkach. Gdy pada, a w przeszłości deszcz często towarzyszył kolarzom, dojeżdżają do mety potwornie umorusani. Finisz znajduje się na betonowym torze kolarskim w Roubaix, miasteczku na granicy Francji z Belgią.

 

W kolejnych wyścigach liczba odcinków brukowanych się zmieniała. W tegorocznej, 116. edycji będzie ich 29. Nie są długie (najdłuższe - Quievy oraz Wandignies - liczą po 3,7 km), ale dają w kość. Najwyższą skalę trudności, oznaczoną pięcioma gwiazdkami, mają trzy: położony w lesie Trouee d'Arenberg (początek odcinka - 162 km; długość - 2,4 km), następnie Mons-en-Pevele (208 km; 3 km) oraz Carrefour de l'Arbre (240 km; 2,1 km).

 

Koszmarem Paryż-Roubaix są defekty. Zawodnicy modlą się, by ich uniknąć, ponieważ np. wymiana koła na wąziutkich drogach, gdzie wozy techniczne mają ogromne problemy z wyprzedzaniem, może zabrać sporo czasu. Awaria sprzętu przeważnie eliminuje z wyścigu.

 

Najwięcej zwycięstw - po cztery - odnieśli Belgowie Roger De Vlaeminck i Tom Boonen, który w ubiegłym roku w Roubaix zakończył karierę. Dojechał do mety w drugiej grupie, zajmując 13. miejsce z 12-sekundową stratą do zwycięzcy, ale i tak kibice żegnali go jak króla.

 

Ubiegłoroczna edycja była najszybsza w historii wyścigu, sięgającej roku 1896. Van Avermaet pokonał trasę ze średnią prędkością 45,204 km/godz, wyprzedzając na finiszu czterech towarzyszy ucieczki. Obok niego stanęli na podium Czech Zdenek Stybar (Quick-Step) i Holender Sebastian Langeveld (Cannondale).

 

Polscy kolarze nigdy jeszcze nie finiszowali na welodromie w Roubaix w pierwszej dziesiątce. Najwyższe - 14. miejsce - zajęli Joachim Halupczok w 1990 i Zbigniew Spruch w 1999 roku.