Atakujący Stoczni Szczecin: Wygrana nie jest wielką niespodzianką

Siatkówka
Atakujący Stoczni Szczecin: Wygrana nie jest wielką niespodzianką
fot. PAP

Siatkarze ze Szczecina po raz pierwszy wystąpili pod nową nazwą - Stocznia i pokonali walczący o prawo startu w play off Jastrzębski Węgiel 3:2. Statuetkę MVP odebrał atakujący gospodarzy Mateusz Malinowski. - Wygrana nie jest aż tak wielką niespodzianką - powiedział.

Malinowski cztery lata (2011-15) spędził w Jastrzębiu. Tym razem walnie przyczynił się do zwycięstwa swego obecnego zespołu nad ekipą ze Śląska. - To ważny klub dla mnie. W Jastrzębiu debiutowałem w dorosłej siatkówce. Jednak odszedłem stamtąd już trzy lata temu. Szczecin jest drugim klubem, w którym gram po odejściu stamtąd. W drużynie Jastrzębia nastąpiło wiele zmian. Niewielu jest chłopaków z moich czasów. Toteż w sercu sentyment jakiś jest, ale na parkiecie nie było - przyznał Malinowski po odebraniu statuetki dla najlepszego gracza meczu.

 

To pierwsze takie wyróżnienie w jego karierze. Tym cenniejsze, że mecz z Jastrzębskim Węglem rozpoczął jako rezerwowy. Wszedł jeszcze w pierwszej partii za Bartłomieja Klutha, ale jego początkowe ataki były wybraniane przez rywali. - Trochę mi brakowało ostatnio wspólnych treningów z Eemim Tervaporttim i za bardzo wchodziłem pod piłki przez niego rozgrywane. Z każdą kolejną akcją było lepiej - zauważył Malinowski.

 

Zwycięstwo Stoczni nad Jastrzębskim Węglem odebrane zostało jako niespodzianka. Szczecinianie w rundzie rewanżowej prezentują się bardzo słabo, a ostatni mecz z zespołem z czołówki wygrali tuż przed Bożym Narodzeniem, kiedy to pokonali 3:2 Jastrzębski Węgiel na Śląsku. - Toteż nie uważam, że nasza wygrana u siebie jest aż tak wielką niespodzianką. Po prostu powrócił Szczecin z pierwszej rundy, z bardzo mocną i niebezpieczną zagrywką i dobrą grą w obronie. Już na porannym przedmeczowym treningu Jastrzębia w naszej hali widzieliśmy, że oni są podmęczeni. Podczas meczu to było widać. Nie mieli mocy. Niektórzy z nich ledwo stali na nogach. Dłuższe akcje, niezależnie od tego, kto je wygrywał, po prostu ich zamęczały - przyznał atakujący ze Szczecina.

 

Jego słowa potwierdził Maciej Muzaj, grający na tej samej pozycji w ekipie rywali: - To nie jest niespodzianka. Szczecin ma bardzo dobrą drużynę, która wygrała u nas w hali. Jakaż byłaby siatkówka i sport, gdy przed meczem było wiadomo, kto wygra - skomentował 23-letni atakujący ze Śląska.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze