Wyścig, w którym zwyciężają tylko Ci najlepsi i odporni na ból, i w którym najdrobniejsza usterka sprawia, że odpadasz i nie istniejesz. Ale nawet jeżeli uda ci się dojechać do mety, to możesz uważać się za bohatera.

 

O skali trudności trasy może powiedzieć Czesław Lang, który był jednym z wyróżniających się kolarzy w 1984 roku. Przez kilkadziesiąt kilometrów uciekał w dwuosobowej czołówce. To wszystko na żywo pokazywała francuska telewizja, a oglądali go widzowie w ponad stu krajach.

 

Za jednym zamachem możesz wyrobić sobie duże uznanie i zdobyć sławę. Kiedy do mety dojeżdża jedna trzecia kolarzy, to już duży sukces. To już 116. edycja tego piekielnie trudnego wyścigu, który obchodzić będzie w tym roku 50. rocznicę najtrudniejszego odcinka wyścigu zwanego ”dziurą Arenbergu”, licząca 2,4 kilometra. Najtrudniejszą ze względu na powierzchnię, na której można połamać nie tylko rower, ale także stracić wszelkie szanse na ukończenie wyścigu.

 

Mało kto może pamiętać Jaena Stablinskiego, którego nazwisko jest wyrzeźbione na małej płycie umieszczonej blisko puszczy Raismes, która otacza ten trudny odcinek. To on był ”wynalazcą’’ tej drogi. Jak do tego doszło? W roku 1967, Jacques Goddet - ówczesny naczelny l’Equipe i organizator nie tylko tego wyścigu, ale również słynnego Tour de France, martwił się o losy trasy. Poprawiano stan drogi, wylewano asfalt, a wyścig tracił na atrakcyjności. Stablinskiego poproszono, aby poszukał trudniejszych odcinków. Jako piętnastolatek pracował w pobliskiej kopalni, do której dojeżdżał na rowerze. Znał trasę i region jak mało kto.

 

Dzisiaj Arenberg to zabytek narodowy, a nazwisko Stablinskiego pozostanie na zawsze w historii wyścigu, w którym tylko raz udało mu się skończyć na wysokim siódmym miejscu.

 

- Nie byłem lubiany z powodu mojego wynalazku. Pod prysznicem często grożono mi, że zostanę za to pobity - zwierzył się kończąc karierę w wieku 36 lat Stablinski.

 

Zmarł w 2007 roku. Czterokrotnie zdobywał tytuł mistrza Francji na szosie, zwyciężał również w la Vuelta (1958) oraz Amstel Gold Race (1966). Wygrał pięć etapów Tour de France. Starsze pokolenie pamięta zapewne jego występ w ”Wyścigu Pokoju” w 1952 roku, jeszcze jako amatora, występując z nazwiskiem Stablewski. Przyjechał na czele czteroosobowej drużyny francuskiej Polonii. Przez kilka etapów nosił żółtą koszulkę, wygrał dwa etapy i ukończył wyścig na trzecim stopniu podium. Obok Rajmunda Kopy, Michela Jazy’ego był najbardziej rozpoznawalnym sportowcem francuskim polskiego pochodzenia.

 

Tak jak jego słynni rówieśnicy otrzymał francuskie obywatelstwo w wieku 21 lat. Po zakończeniu kariery kibicował drużynie z Valenciennes i jego ówczesnej gwieździe, reprezentantowi Polski, Erwinowi Wilczkowi. Przez wiele lat obu łączyła wielka przyjaźń.