Mateusz Borek: Twoje pierwsze odczucia na kilka minut po walce?
 
Joanna Jędrzejczyk: Ja jestem z siebie dumna i może ludzie spodziewają się, że powinno być inaczej, jednak dokonałam wielkich zmian i przez dziesięć tygodni ciężko pracowałam oraz dałam z siebie wszystko. Przewartościowałem swoje życie i swoją karierę, liczby nie kłamią. Osiągnęłam bardzo wiele dla polskiego sportu, dla światowego MMA i dla organizacji UFC. Dałam jedną z najlepszych walk w swoim życiu. Z decyzjami sędziów się czasami nie dyskutuje. Ja myślę, że tę walkę wygrałam. 140 moich ciosów kontra 84 od Rose. Jak można powiedzieć, że ja tutaj przegrałam tę walkę?
 
Czasami sędziowie punktują ilość ciosów, czasem wrażenie artystyczne i siłę. Każda runda jest osobną historią... Czy Rose ma ciężkie ręce?
 
Czuć jej siłę ciosu, jednak to nie było tak, jak w pierwszej walce. Trzy razy jej narożnik krzyczał "masz ją", a to były zwykłe potknięcia i tyle. Rose jest solidną zawodniczką, daliśmy dobrą walkę.
 
Dużą robotę robiły niskie kopnięcia z twojej strony.
 
Cała walka była dość mądra w moim wykonaniu. W pierwszej rundzie trzeba wyczuć dystans i sposób poruszania się przeciwnika. Od trzeciej rundy Rose traciła gaz bardzo mocno, a ja tak naprawdę się napędzam z rundy na rundę. Duży wpływ na wynik walki mogły mieć obrażenia na mojej twarzy. Sędziowie patrzą na nie, jednak one nie zawsze są wynikiem naprawdę drastycznych ciosów.
 
Rozmowa z Joanną Jędrzejczyk minuty po walce w załączonym materiale wideo.