Półmaraton w stolicy Wielkopolski to jeden z najpopularniejszych biegów w Polsce na dystansie 21,097 km. Dwa lata temu zawody ukończyło 11 347 uczestników, w tym roku organizatorzy liczą na podobną frekwencję. Zgłoszenia przyjmowane są do soboty.

- Rekordu frekwencji chyba nie będzie, bo miarą jest liczba zawodników, którzy ukończyli bieg. Niemniej cieszymy się z dużego zainteresowania. Przyjeżdżają do nas osoby spoza Poznania, to też promocja dla miasta. Nasz półmaraton pod względem frekwencji jest porównywalny do biegów w Walencji, Barcelonie czy Rzymie – powiedział dyrektor zawodów Łukasz Miadziołko.

W ubiegłym roku w rywalizacji kobiet triumfowała Karolina Nadolska z czasem lepszym od rekordu Polski – 1:09.54. Bieg nie był zgłoszony do Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, dlatego rekordzistką kraju pozostaje wciąż Katarzyna Kowalska (1:10.06).

- Pomimo naszych usilnych starań i negocjacji, związek podszedł bardzo literalnie do przepisów i wyniku nie ratyfikował. W tabeli wszech czasów rezultat Karoliny jest najlepszym w kraju, ale nie jest rekordem Polski. W tym roku impreza jest już zgłoszona do PZLA, będą obecni sędziowie związku – dodał Miadziołko.

O dobre tempo półmaratonu ma zadbać elita biegu – m.in. zwycięzca sprzed roku Marcin Chabowski, triumfator warszawskiego półmaratonu z 2017 roku – Błażej Brzeziński czy Ukrainiec Mykoła Juchimczuk, który w ubiegłym roku wygrał poznański maraton. Nie zabraknie także zawodników z Kenii, wśród nich znakomitym wynikiem legitymuje się Daniel Rotich Chebolei – z czasem 1:00.59 zwyciężył dwa lata temu w Porto.

Wśród kobiet w gronie faworytów Miadziołko wymienił m.in. Dominikę Nowakowską, Izabelę Parszczyńską i Dominikę Stelmach.

Zwycięzcy otrzymają 8 tysięcy złotych, a za pobicie rekordu biegu dodatkowo 10 tysięcy.

Początek biegu – w niedzielę o godz. 10.