Jastrzębianie w niedzielę podejmą zdegradowany już zespół z Kielc. Na razie śląska drużyna zajmuje siódme miejsce, mając tyle samo punktów co Onico Warszawa, Asseco Resovia Rzeszów i Indykpol AZS Olsztyn, które jednak mają o jedno zwycięstwo więcej. W play off wystąpi sześć zespołów.

Ekipa Ferdinando De Giorgi mogła sobie zapewnić spokojniejszy finisz, gdyby nie ostatnia wyjazdowa porażka ze Stocznią Szczecin 2:3.

- Nie potrafiliśmy w tym spotkaniu zagrać na 100 procent możliwości. Jestem tym rozczarowany, bo teraz musimy liczyć nie tylko na siebie, ale i na potknięcia sąsiadów w tabeli. To wrażliwy moment sezonu – dodał prezes.

Rok wcześniej jastrzębianie wywalczyli dość niespodziewanie trzecie miejsce w ekstraklasie, co dało im przepustkę do Ligi Mistrzów. W tych rozgrywkach wyeliminowała ich w pierwszej rundzie play off kędzierzyńska ZAKSA.

- Na pewno udział w Lidze Mistrzów nam nie zaszkodził. Po prostu nasza gra ciągle faluje. Zespół nie jest słabszy niż poprzednio, ale nie pokazuje w pełni tego, co potrafi. Coś nie działa – ocenił Gorol.

Jego zdaniem nie bez znaczenia dla wyników był konflikt z kibicami, zerwany kontrakt przez Kevina Tillie i zmiana trenera. W styczniu szkoleniowcem został De Giorgi, zastępując Australijczyka Marka Lebedewa. Wtedy zespół po 16 kolejkach zajmował czwarte miejsce w tabeli.

- Nie patrzę na to w ten sposób i nie żałuję zatrudnienia De Giorgiego. Ta zmiana była potrzebna, a cel minimum, czyli miejsce w szóstce, wciąż jest realny do osiągnięcia. Trener przejął gotowy zespół, nie miał wpływu na jego budowę – stwierdził.

Reprezentacyjny francuski przyjmujący Tillie podpisał z Jastrzębskim Węglem kontrakt, a następnie u progu letnich przygotowań poinformował, że wyjeżdża do ligi chińskiej.

- Udało się nam uzyskać pewną kwotę, ale zawodnika nie mieliśmy – powiedział prezes.

W miejsce Francuza klub zatrudnił Argentyńczyka Rodrigo Quirogę.

- Na analizę i ocenę sezonu jest za wcześnie. Potwierdziło się, że liga będzie trudniejsza. Patrzę na zespół przez pryzmat kryzysu, w jakim się znaleźliśmy. Finansowo udało się w miarę z niego wyjść, po drodze zdobyliśmy brązowy medal, oczekiwania wzrosły, ale konsekwencje kłopotów z przeszłości są ciągle widoczne – zauważył.

Klub znalazł się w trudnej sytuacji finansowej w 2015 roku. Strategiczny sponsor radykalnie obniżył wtedy wsparcie, drużyna zrezygnowała z rywalizacji w Pucharze CEV.