Bracia Diaz za każdym razem wywołują emocje, choć w ostatnim czasie walczą niebywale rzadko. Nate po dwóch starciach z Conorem McGregorem stracił chęć na toczenie kolejnych bojów, gdyż interesują go kwoty powyżej 20 milionów dolarów, na co nie chce się zgodzić UFC. Jeszcze dłużej pauzuje Nick - w oktagonie nie był widziany od stycznia 2015 roku! Wtedy jednogłośnie na punkty przegrał z Andersonem Silvą, choć później wynik został zmieniony na "no-contest", gdyż w organizmie Brazylijczyka wykryto niedozwolone substancje. Później okazało się, że w organizmie Diaza wykryto marihuanę.

 

Od tego czasu Nick Diaz nie walczy, a do tego miał problemy z USADA. Agencja Antydopingowa musiała go zawiesić, gdyż zawodnik trzykrotnie nie uczestniczył w obowiązkowej kontroli. Po długich "przepychankach" w końcu przyjął karę rocznego zawieszenia, co oznacza, że w oktagonie będzie mógł pojawić się już 20 kwietnia! A to dlatego, że 19 kwietnia 2017 roku nie był obecny na trzeciej kontroli antydopingowej.

 

Diaz postanowił jeszcze podgrzać atmosferę, wstawiając takie zdjęcie.

 

 

- Wracamy tam, gdzie skończyliśmy - taki podpis zdobi to zdjęcie. Czy już niedługo zobaczymy kolejną walkę z udziałem starszego bracia Diaz? Wyzwanie rzucił już m.in. Mike Perry (11-3, 11 KO).