Pełen emocji i wzruszeń mecz, który dał Romie awans do półfinału Ligi Mistrzów po raz pierwszy od 34 lat i wyeliminował klub z Hiszpanii włoskie radio RAI nazwało "arcydziełem" i podsumowało następująco: to było niebywałe zwycięstwo nad Barceloną Leo Messiego.

 

W komentarzach zauważa się, że w magiczną noc w Wiecznym Mieście nikt już nie chce pamiętać o tym, że przed meczem nie dawano wiary mobilizującym zachętom prasy, gdzie pojawiały się hasła: "To jest do zrobienia".

 

"To był spektakularny wyczyn Romy i koszmar dla Barcelony" - mówili sprawozdawcy radiowi po meczu na rzymskim Stadionie Olimpijskim, gdzie po owacji na stojąco i łzach radości kibiców natychmiast rozpoczęło się wielkie świętowanie.

 

"La Gazzetta dello Sport" na swojej stronie internetowej pisze o "cudownej nocy" i "upokorzonej" Barcelonie.

 

"Wielka Roma. Po prostu doskonała" - dodaje największy dziennik sportowy. Kładzie nacisk na to, że już od pierwszej połowy mecz należał do rzymian, którzy dominowali na boisku. "Messi- trafiony i zatopiony" - ogłasza.

 

"Corriere dello Sport" nazywa stołeczny klub "bajecznym", a mecz "niebywałym, wyjątkowym, specjalnym".

 

"Roma jest już legendą" - dodaje gazeta i podobnie jak inne włoskie media wyraża opinię, że wynik jest zasługą wszystkich, ale zwłaszcza trenera Eusebio Di Francesco dzięki temu, że - jak stwierdza - zmienił układ na boisku i "wymanewrował Barcelonę, która nigdy nie była niebezpieczna" w czasie tego spotkania. Doskonałe zagrania obrony Romy "zamieniły Messiego w ducha" - zauważa.

 

Rzymski dziennik "Il Messaggero" pisze: "W noc cudów Roma rozłożyła Barcelonę na łopatki".

 

"La Repubblica" podkreśla: "Są noce, kiedy to, co wydaje się niemożliwe, spełnia się; powoli, z cierpliwością i determinacją". Taki w jej ocenie był wtorkowy mecz o półfinał Ligi Mistrzów, który przekreślił wynik spotkania w Barcelonie 4:1. Tamten rezultat, przyznaje gazeta, "brzmiał jak wyrok". Dziennik sarkastycznie zaznacza, że rzymianie wygrali z Barceloną albo "z czymś, co mniej przypominało kataloński klub niż blada błękitnawa koszulka, w jakiej grała, jej własną, bordowo-granatową".