Poznaniacy rzutem na taśmę fazę zasadniczą rozgrywek zakończyli na fotelu lidera. Tym samym apetyty w Poznaniu na mistrzowski tytuł mocno się wyostrzyły. Bjelica zapewnia, że jego podopieczni nie popadli w hurraoptymizm.

- Nie ma w drużynie jakieś euforii. Może znaleźliśmy się w nowej roli, ale w naszych głowach nic się nie zmieniło. Chcemy dalej dobrze pracować i walczyć na boisku, jak do tej pory – powiedział Chorwat na konferencji prasowej.

Zajmujący szóste miejsce w tabeli kielczanie walczą o awans do finału Pucharu Polski. We wtorek zagrają w Gdyni z Arką rewanżowe spotkanie półfinałowe. U siebie wygrali 2:1. Trener Gino Lettieri podzielił drużynę na dwie grupy, część zawodników ma zostać w Kielcach i będzie szykować się na pojedynek z obrońcą Pucharu Polski.

Bjelica przyznał, że roszady Korony nie mają dla niego większego znaczenia.

- Korona w lidze nie ma presji, może grać najlepiej jak potrafi. Rok temu grali piękną piłkę, w rundzie finałowej wszyscy mieli problem z tym zespołem. Teraz jest inny trener, ale wciąż prezentują wysoki poziom. Jak zawsze podkreślam, że ważne jest to jak my zagramy oraz nasze przygotowanie fizyczne i mentalne – zaznaczył.

W Poznaniu po tym jak "Kolejorz" zakończył rundę zasadniczą na pozycji lidera, presja będzie systematycznie rosnąć. Bjelica akurat o tym wie doskonale.

- Nam presja towarzyszy zawsze, bez względu na miejsce tabeli. Jak jesteś pierwszy, to musisz tę pozycję utrzymać. Jak jesteś drugi to musisz odrabiać straty – zaznaczył.

Do składu Lecha wraca Darko Jevtic, który musiał pauzować za żółte kartki. To niezwykle ważne ogniwo zespołu. Pod znakiem zapytania stoi występ Chorwata Mario Situma.

- Wydaje mi się, że nie jest jeszcze gotowy w 100 procentach. Może damy mu jeszcze tydzień – wyjaśnił.

Szkoleniowiec odniósł się także do ewentualnego powrotu na boisko Macieja Makuszewskiego, który w błyskawicznym tempie przeszedł proces rehabilitacji po zerwaniu więzadeł w kolanie. Reprezentant Polski od kilku tygodni trenuje już razem z drużyną.

- Maki nie jest jeszcze na odpowiednim poziomie. W tej chwili mamy zawodników w lepszej formie na jego pozycji – Tymoteusza Klupsia, Kamila Jóźwiaka, Situma czy Niclasa Barkrotha. Nie chcemy w żaden sposób naciskać na Makiego, nie będziemy też ryzykować jego zdrowia, bo ono jest najważniejsze. On będzie nam jeszcze potrzebny w kolejnych sezonach – tłumaczył trener lechitów.

Bjelica nie ukrywa, że kalendarz spotkań dla jego drużyny wydaje się być korzystny. Na własnym stadionie oprócz Korony podejmować będą Górnika Zabrze, Jagiellonię Białystok, a na koniec sezonu - Legię Warszawa.

- To jest dla nas ważne, że przed naszymi kibicami zagramy z tak mocnymi zespołami. Tym bardziej, że na wyjazdach przegraliśmy z Koroną, Górnikiem i Legią, a z Jagiellonią zremisowaliśmy – przypomniał Bjelica.

Mecz Lecha z Koroną rozegrany zostanie w piątek o godz. 20.30. W rundzie zasadniczej poznaniacy wygrali u siebie 1:0 i przegrali na wyjeździe 0:1.