Problemy Paixao zaczęły się po przegranym 0:3 meczu z Lechem Poznań 16 marca, po którym Portugalczyk udał się do ojczyzny. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że zrobił to bez zgody klubu, który - po tym jak piłkarz zaczął narzekać na uraz kolana - zalecił mu by nie ruszał się z Gdańska, gdzie miał dojść do pełni zdrowia.

Paixao nie posłuchał i po powrocie dowiedział się, że Piotr Stokowiec przesunął go do rezerw. Teraz okazało się, że do pierwszego składu 33-latek już nie wróci, co w rozmowie ze Sport.pl potwierdził dyrektor sportowy Lechii.

 

- W tym sezonie definitywnie nie zagra w pierwszej drużynie. I to mimo tego, że kilka tygodni temu zaczęliśmy wstępne rozmowy o przedłużeniu kontraktu. Decyzja jednak zapadła i latem Marco może szukać nowego klubu - przesądził Janusz Melaniuk.

Portugalczyk związał się z Lechią w styczniu 2016 roku i dziś, z 34 golami na koncie, jest jej najlepszym strzelcem w Ekstraklasie. W zeszłym sezonie, wraz z Marcinem Robakiem, został królem strzelców ligi (18 goli), a w obecnych rozgrywkach ma na koncie 16 goli i piąte miejsce w klasyfikacji strzelców.

 

Umowa Flavio, brata bliźniaka Marco, obowiązuje do czerwca 2020 roku. Kto jednak wie, czy Portugalczyk nie będzie chciał opuścić Gdańska w geście solidardności z bratem.