W środę rozgrywały się równolegle dwa rewanżowe mecze ćwierćfinału Ligi Mistrzów: Bayern Monachium mierzył się z Sevillą, a Real Madryt na własnym stadionie przyjmował gości z Turynu.

 

Mogłoby się wydawać, że po pewnej wygranej "Królewskich" w pierwszym meczu 3:0, rewanż będzie tylko formalnością. Jak się okazało było zupełnie inaczej - podopieczni Zinedine'a Zidane'a podeszli do starcia zbyt rozluźnieni i pewni siebie, co poskutkowało stratą bramki już w drugiej minucie meczu. Po przerwie piłkarze Massimiliano Allegriego mieli do odrobienia tylko jedego gola i udało im się to już w 61. minucie, kiedy błąd Keylora Navasa wykorzystał Blaise Matuidi. To sprawiło, że w sercach kibiców "Bianconerich" odżyła nadzieja na awans do półfinału.

Siedzący na trybunach Allianz Areny, Vidal na telefonie oglądał poczynania piłkarzy "Starej Damy". Chilijczyk występował w drużynie z Turynu przez pięć sezonów i do dziś pozostał jej wielkim fanem, co potwierdza reakcja po golu zdobytym przez Matuidiego.

 

Szczęście Vidala i kibiców Juventusu nie trwało długo. W doliczonym czasie drugiej połowy Lucas Vazquez został powalony w polu karnym "Starej Damy" przez Medhiego Benatię, a sędzia podyktował "jedenastkę" na korzyść madrytczyków. Cristiano Ronaldo pewnym strzałem zamienił stały fragment gry na gola, kończąc marzenia Włochów o półfinale Ligi Mistrzów, z czego bardzo niepocieszony był pomocnik Bayernu Monachium.

 

Być może reprezentant Chile będzie miał okazję pomścić kolegów z Turynu, jeśli jego drużyna spotka się z Realem Madryt w następnym etapie turnieju. Losowanie par pófinałowych Ligi Mistrzów już w piątek, a zespoły które awansowały to: Bayern Monachium, AS Roma, Liverpool i Real Madryt.