W poniedziałek Fredi Bobic, a więc głowa Eintrachtu spotkał się z Hasanem Salihamidzicem, dyrektorem sportowym Bayernu. Panowie rozstawali się w atmosferze "peace and love", jednak przez ostatnie kilka dni w Niemczech panowało trzęsienie ziemi.
 
Informacja o nowej posadzie Kovaca wypłynęła w czwartek wieczorem w niezwykłych okolicznościach. Właśnie to zarzuca Bawarczykom Bobic - informacja trafiła do mediów, gdy trwało posiedzenie władz Eintrachtu, obecny oczywiście był Kovac. Trwało trzy godziny i to właśnie na jego łamach chorwacki szkoleniowiec zakomunikował o przenosinach do Bayernu, mając oczywiście kontrakt ważny do 2019 roku.
 
W tym kontrakcie była klauzula około 2,2 mln euro. W przypadku zdobycia mistrzostwa będzie dopłacone kolejne 800 tysięcy euro. Bobic jest jednak oburzony, że Bayern nie poinformował go wcześniej, być może powinien zrobić to prezydent klubu Uli Hoeness...
 
Następnego dnia po posiedzeniu zaplanowana była oficjalna konferencja prasowa przed meczem Bundesligi, która się opóźniała. Bobic chciał w niej uczestniczyć i chciał powiedzieć pewne rzeczy, jednak informacja wypłynęła wcześniej - właśnie to rozwścieczyło go najmocniej. Stwierdził, że zachowanie Bayernu pozbawione jest respektu dla jakiegokolwiek innego klubu i nieprofesjonalne. Chodziło mu o okoliczności podebrania trenera, nie o sam fakt...
 
Wypowiedź Romana Kołtonia na temat sytuacji w Bayernie w załączonym materiale wideo.