Mieli go zwolnić, a za chwilę może być najbardziej utytułowanym trenerem w historii Arki Gdynia

Piłka nożna

Huśtawka nastrojów jakie przeżywają kluby z wybrzeża jest ostatnio nieprawdopodobna. Lechia Gdańsk gnojona za nieudolną politykę transferową i fatalne wyniki uznawana była za bankruta w każdym sensie. I sportowym i finansowym (piłkarze narzekali na opóźnienia w wypłatach).

Dwóch zwolnionych trenerów, wymiana ludzi odpowiedzialnych za menagment i media, fatalna prasa, wyrzucony sławny napastnik, balansowanie na krawędzi utrzymania i spadku. I co się dzieje? Drużyna wygrywa z przytupem dwa mecze z lokalnym wrogiem czyli Arką. Bije rywali, wręcz jak w pierwszym meczu, demoluje.

 

Pojawia się bezpieczne 13. miejsce w tabeli, cztery punkty nad strefą spadkową. Kibice zachwyceni, wszyscy już zapomnieli o znoju nieszczęsnego sezonu, piłkarze z podniesionymi głowami znów spacerują po „Monciaku” w Sopocie. Jest fajnie...

W tym czasie w Arce dramat. Kibice chcą linczować zawodników, usiłują wtargnąć do szatni, dantejskie sceny odbywają się pod stadionem. Drużyna przegrywa pierwszy mecz w półfinale Pucharu Polski, które to rozgrywki miały być osłodą po braku awansu do czołowej ósemki. Już nikt nie pamiętał, że wcale nie tak dawno udało się pokonać mistrza Polski. Trener Leszek Ojrzyński ma stracić głowę, rewanżowy mecz z Koroną to dla niego walka o życie. Po ewentualnej porażce zapowiedziano wywożenie na taczkach...

I w tym rewanżu Arka wciąż gra beznadziejnie. Właściwie cały mecz. Aż nadchodzi 85. minuta. Zespół przeprowadza mistrzowską akcję, Markus da Silva strzela gola, Arka drugi raz z rzędu awansuje do finału. Stadion szaleje ze szczęścia kibice zamiast wozić na taczkach noszą piłkarzy na rękach. Ojrzyńskiego także. Jest fajnie...

Obrażać się na taki stan rzeczy raczej trudno. Taka jest logika piłki nożnej. Czy też przykładając miarę wielu innych dziedzin życia raczej brak logiki. Jeden mecz, jedna akcja może całkowicie odmienić sposób postrzegania klubu czy trenera przez tysiące ludzi.

Weźmy przykład Ojrzyńskiego. Przecież to facet, z którego jeszcze w poniedziałek robiono nieudacznika, a wystarczy, że wygra jeden mecz 2 maja na Stadionie Narodowym i przejdzie do historii jako najbardziej utytułowany trener Arki.

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze