Szymon Rojek: To chyba jedna z ważniejszych bramek w historii Pana występów w Legii?

 

Jarosław Niezgoda: Na ten moment na pewno. Bramka dająca nam awans do upragnionego finału. Dobrze się stało, że udało nam się zdobyć tę bramkę, bo nigdy nie wiadomo co by było później.  Mogła być dogrywka i rzuty karne, także nic nie byłoby pewne. Mogliśmy tego gola zdobyć wcześniej, ale brakowało precyzji.

 

Mam wrażenie, że Górnik zaprezentował się naprawdę dobrze, bo w Zabrzu to Wy dominowaliście i strzeliliście bramkę, a mogło ich być tak naprawdę więcej. W tym spotkaniu do momentu czerwonej kartki grało się Wam bardzo trudno.

 

Zdecydowanie trudno. Mieliśmy plan, aby się trochę cofnąć w tym spotkaniu i to pewnie było widać. Próbowaliśmy grać z kontrataku, ale nie wychodziło to zawsze najlepiej. Bramka Górnika dodatkowo pokrzyżowała nasze plany. Ta czerwona kartka i rzut wolny pomógł bardzo, bo udał się nam Górnik zapchnąć do obrony i w końcu ta bramka padła.

 

2:1 i awans do finału Pucharu Polski. Czy to jest ten moment, w którym możemy mówić o przełamaniu Legii?

 

Liczymy na to, że to jest właśnie ten moment. W tym sezonie, gdy traciliśmy bramkę, to meczu nie udało nam się wygrać. Dziś to w końcu zrobiliśmy i wierzymy, że to jest ten moment, który pozwoli nam zdobyć dublet, bo na to liczymy.