Pindera o konferencji przed PBN: Prezentacja jak w Las Vegas

Sporty walki

Konferencja przed Polsat Boxing Night w Częstochowie już za nami. Było światowo, jak w Las Vegas. Jutro ważenie, w sobotę walki. Która skradnie show, która z walk przyniesie sensacyjne rozstrzygnięcia?

Na razie najspokojniej zachowują się ci, którzy najmocniej biją, czyli Joey Abell i Tomasz Adamek. Obaj są przekonani o swoim zwycięstwie, Amerykanin mówi wprost, że chce znokautować byłego mistrza świata dwóch kategorii przed jego publicznością, ale przygotowany jest też na pełny dystans i wygraną punktową.

 

Adamek przyznaje, że potrzebował pięciu sekund, by wyrazić zgodę na walkę z amerykańskim królem nokautu, a opinia że nie lubi mańkutów jest już nieaktualna.

 

– Proszę zapytać mojego ostatniego sparingpartnera, Jasona Bergmana, co o tym sądzi. On najlepiej wie jakie zrobiłem postępy. Jesienią 2014 roku był u mnie w Gilowicach, gdy przygotowywałem się do walki z Arturem Szpilką, teraz sparował ze mną w Szklarskiej Porębie. Joey Abell też będzie zaskoczony – mówi Adamek.

 

– Jest speed, więc będzie dobrze – ocenia swoje szanse uśmiechnięty „Góral”. I zapowiada, że nie będzie się bił z Abellem, tylko boksował. – Muszę być skoncentrowany od początku do końca, bo w pojedynku z takim siłaczem można polec jak na wojnie.

 

Podobną taktykę zapowiada Mateusz Masternak, który doczekał się wreszcie rewanżu z Yourim Kalengą. Z urodzonym w Kinszasie mieszkańcem Francji przegrał cztery lata temu minimalnie na punkty w Monte Carlo. Stawką był wtedy pas interim WBA w wadze junior ciężkiej.

 

Niższy, mocno zbudowany Kalenga, zjawił się na konferencji w czerwonej czapeczce i dość obrazowo pokazał, co zrobi w sobotę z Masternakiem. Nieprzypadkowo nosi przydomek El Toro (Byk). Po prostu weźmie go na rogi i zniszczy możliwie szybko.

Ale „Master” jest spokojny. - Idąc po drabinie na szczyt zawodowego boksu wyłamałem już cztery szczeble. Starczy, więcej nie zamierzam. Jestem przekonany, że pokonam Kalengę i będzie to moja słodka zemsta – mówi przed sobotnią Polsat Boxing Night. Wszystko wskazuje na to, że będzie to jedna z najciekawszych walk tej gali, a jej stawką jest pas mistrza Europy WBO. Zwycięzca może liczyć w przyszłości na więcej.

 

Nie mniej groźnie niż Kalenga wygląda też Denis Graczow, który zamierza rozprawić się z Adamem Balskim, naszą nadzieją wagi junior ciężkiej. Mieszkający w San Diego Rosjanin zaprezentował się na konferencji w klapkach i t-shircie. Jego kpiący uśmiech sugeruje, że oczekuje łatwej i szybkiej  walki, która skończy się jego wygraną, ale na jego miejscu nie byłby tak pewny siebie. Balski jest w stanie go pokonać. W tym pojedynku z ringu polecą iskry,  jestem o tym przekonany.

   

Ale gorąco będzie już od samego początku. „Noc Zemsty” pod takim hasłem reklamowana jest ta gala, rozpocznie się walką Michała Chudeckiego z Damianem Wrzesińskim o mistrzostwo Polski w wadze superlekkiej. Obaj znają się doskonale z ringów amatorskich, walczyli ze sobą trzy razy i mają rachunki do wyrównania.

 

Chudecki czterokrotnie wygrywał mistrzostwa Polski amatorów, ale to nie gwarantuje wygranej  z Wrzesińskim, który zapowiada zemstę za dawne, niesłuszne jego zdaniem porażki.

 

O zawodowe mistrzostwo Polski walczyć też będą Michał Żeromiński (półśrednia) z  Łukaszem Wierzbickim. Ten pierwszy zapewne zechce się zemścić za niesprawiedliwy jego zdaniem werdykt w ich pierwszej walce, pięć miesięcy temu, również w Częstochowie.

 

Zobaczymy też wracającego po trzech latach Damiana Jonaka(waga średnia)  w starciu z Argentyńczykiem Marcosem Jesusem Cornejo, który zmienił, moim zdaniem lepszego, Lukasa Ndafolumę z Namibii (nie otrzymał wizy), broniącą mistrzowskiego pasa WBO w kategorii superpiórkowej Ewę Brodnicką w pojedynku z Kanadyjką Sarah Pucek, i miejscowego bohatera Roberta Parzęczewskiego, który zmierzy się z rodakiem Pucek, Timem Croninem. Kanadyjczyk jest wyższy od „Araba” wygląda elegancko i tak też prezentuje się w ringu, ale to mu niczego nie gwarantuje w sobotnim pojedynku. Parzęczewski nie tylko skutecznie sprzedaje bilety na swoje walki, ale potrafi też je szybko kończyć. I coś mi się zdaje, że tak właśnie potraktuje Cronina.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze