Bruk-Bet w ostatniej kolejce przegrał 0:2 z Pogonią w Szczecinie i z dorobkiem 29 punktów zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Do bezpiecznej, czternastej lokaty traci punkt. Z kolei Śląsk, po pierwszym zwycięstwie w tym roku z Sandecją (1:0) plasuje się na jedenastym miejscu i ma 34 punkty. Ten dorobek wciąż nie gwarantuje utrzymania.

W Niecieczy zdają sobie sprawę, że piątkowe starcie może mieć dla nich kluczowe znaczenie, ale trener Zieliński nie nakłada na piłkarzy dodatkowej presji. - Zostało nam jeszcze sześć spotkań i w każdym czeka nas walka na śmierć i życie. Tego wymagam od piłkarzy w każdym meczu – podkreślił szkoleniowiec Bruk-Betu.

W poprzedniej kolejce drużyna z Niecieczy po kiepskim występie przegrała 0:2 z Pogonią w Szczecinie.

- Nie szukam winnych, cały zespół rozegrał słabe spotkanie i dlatego przegraliśmy. Po porażce byliśmy smutni, ale już podnieśliśmy głowy. Przegrana w Szczecinie nie zdegradowała nas, tak samo ewentualne zwycięstwo nie utrzymałoby jeszcze nas w ekstraklasie. W piątek mamy wyjść na boisko i zrobić swoje. Rywale na pewno przyjadą podbudowani ostatnim zwycięstwem z Sandecją. W Śląsku jest kilku piłkarzy o głośnych nazwiskach, ale znaleźli się w grupie spadkowej – dodał Zieliński.

W piątkowym spotkaniu na pewno nie zagra pomocnik Gabriel Iancu. "Ma jakąś infekcję, bierze antybiotyki i nie trenuje" – wyjaśnił Zieliński. Poza tym wszyscy pozostali piłkarze będą do jego dyspozycji.

Bruk-Bet ma korzystny bilans spotkań ze Śląskiem w tym sezonie. We Wrocławiu był remis 1:1, a w Niecieczy "Słonie" wygrały 2:1.

Piątkowe spotkanie rozpocznie się o godz. 18.00.