NBA: Warriors i Pelicans blisko awansu

Koszykówka
NBA: Warriors i Pelicans blisko awansu
fot. PAP/EPA

Koszykarze Golden State Warriors pokonali na wyjeździe San Antonio Spurs 110:97 i potrzebują jeszcze jednej wygranej, aby zagrać w drugiej rundzie fazy play off. W rywalizacji do czterech zwycięstw 3-0 prowadzą także New Orleans Pelicans z Portland Trail Blazers.

Spotkanie w Teksasie było wyrównane w pierwszej połowie. Tak, jak w poprzednich meczach w końcu jednak przyszedł moment, w którym Warriors zaczęli budować przewagę. Po trzech kwartach wyniosła ona 12 punktów, a później wzrosła nawet do 19 i obrońcy tytułu odnieśli kolejne wyraźne zwycięstwo.

 

Wśród "Wojowników" najlepszy był Kevin Durant. Zdobył 26 punktów, a także miał dziewięć zbiórek i sześć asyst. Pod koniec spotkania musiał opuścić parkiet z powodu skręcenia stawu skokowego.

 

"To nic poważnego. Na niedzielę będę gotowy" - uspokajał.

 

Wszystko wskazuje na to, że wyjątkowo ciężki dla Spurs sezon nie potrwa już długo. Jeszcze żadnej drużynie w historii NBA nie udało się wygrać rywalizacji do czterech zwycięstw, jeśli przegrywała 0-3.

 

Niemal przez całe rozgrywki 2017/18 "Ostrogi" musiały sobie radzić bez największej gwiazdy. Kawhi Leonard zmaga się z przewleką kontuzją mięśnia uda. W czwartek natomiast na ławce zabrakło ich trenera Gregga Popovicha, którego żona Erin zmarła dzień wcześniej. Małżeństwem byli przez 40 lat.

 

"Nawet ciężko mi myśleć o naszych szansach w kolejnym meczu. Absorbują mnie rzeczy ważniejsze od koszykówki" - powiedział rozgrywający Spurs Tony Parker.

 

Pelicans natomiast po dwóch zwycięstwach na wyjeździe, tym razem u siebie pokonali Trail Blazers 119:102. W każdym z tych meczów inny ich zawodnik zdobywał co najmniej 30 pkt. Najpierw byli to Anthony Davis i Jrue Holiday, a minionej nocy błysnął Nikola Mirotic. Mający czarnogórskie pochodzenie reprezentant Hiszpanii uzyskał ich 30, trafiając 12 z 15 rzutów z gry.

 

"Nigdy nie przypuszczałem, że rozegram taki mecz. Staram się grać prosto. Jeśli mam pozycję do rzutu, to rzucam. Zawsze najważniejsze jest zwycięstwo drużyny" - przyznał 27-latek.

 

Czwarte spotkanie już w sobotę, również w Nowym Orleanie.

 

Prowadzenie w serii odzyskała Philadelphia 76ers. Po zwycięstwie na inaugurację i porażce w drugim meczu, w czwartek pokonała na wyjeździe Miami Heat 128:108. O zwycięstwie gości zadecydowała świetna w ich wykonaniu czwarta kwarta. Zdobyli w niej 32 punkty, a rywalom pozwolili na zaledwie 14.

 

W zwycięskiej drużynie najlepszy był wracający do zdrowia Joel Embiid, który zdobył 23 punkty. Kameruńczyk grał w specjalnej masce ochronnej. Niespełna miesiąc temu doznał złamania kości oczodołu. Dla pokonanych również 23 pkt uzyskał Słoweniec Goran Dragic.

jk, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze