Do Kielc, ze względu na nadmiar kartek, trener Ireneusz Mamrot nie zabrał obrońcy Łukasza Burligi. W Koronie kontuzje wykluczyły z gry Jakuba Żubrowskiego i Olivera Petraka. Dodatkowo, trener gospodarzy Gino Lettieri dokonał aż sześciu zmian w wyjściowym składzie, w porównaniu z ostatnim meczem ligowym z Lechem Poznań.

Pomimo sporych zmian w wyjściowej "jedenastce" spotkanie dużo lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy szansę na zdobycie gola stworzyli sobie już w trzeciej minucie. Po podaniu Ivana Jukicia, groźnie sprzed pola karnego uderzył Adnan Kovacevic, ale piłka nieznacznie przeleciała nad poprzeczką.

Kolejną groźną akcję gospodarze przeprowadzili w 23. minucie. Z prawej strony boiska dośrodkowywał Goran Cvijanovic, piłkę głową uderzył Jukic, z dużymi problemami, ale skutecznie futbolówkę z linii bramkowej wybił Marian Kelemen.

Do przerwy kielczanie stworzyli jeszcze kilka sytuacji, ale swoich szans nie wykorzystali Bartosz Rymaniak i Jukic. Z kolei goście przez całą pierwszą połowę meczu nie potrafili sforsować kieleckiej defensywy, czego efektem było oddanie przez nich tylko jednego strzału na bramkę Matthiasa Hamrola.

W drugiej połowie znów udany początek zanotowali gospodarze. W 47. minucie blisko wpisania się na listę strzelców był Zlatko Janjic, jednak minimalnie chybił. Chwilę później groźną akcję przeprowadzili goście, kiedy w świetnej sytuacji znalazł się Dejan Lazarevic, ale w ostatniej chwili piłkę na rzut rożny zdołał wybić powracający Elhadji Pape Diaw.

Choć w kolejnych minutach zespołem, który częściej utrzymywał się przy piłce była Korona, to jako pierwsi bramkę w tym spotkaniu zdobyli goście. W 63. minucie, po szybkim kontrataku, piłkę na 11. metr od Arvydasa Novikovasa otrzymał niepilnowany Roman Bejzak i mocnym strzałem w lewy róg pokonał Hamrola.

Na straconą bramkę trener Lettieri zareagował od razu, zmieniając obrońcę Diawa na napastnika Elię Soriano. Na niewiele to się zdało, ponieważ w 71. minucie było już 2:0 dla Jagiellonii. Po błędzie kielczan w środku pola, znów z szybkim kontratakiem wyszli goście, a akcję skutecznie wykończył Novikovas.

Choć gospodarze rzucili się do odrabiania strat, to w ostatnich minutach z kolejnej bramki mogli cieszyć się piłkarze z Podlasia. W 86. minucie w polu karnym nieprzepisowo zatrzymany przez Akosa Kecskesa był Piotr Wlazło. Do piłki podszedł Novikovas, ale jego strzał zdołał obronić Hamrol. Litewski napastnik za nieudaną "jedenastkę" zrehabilitował się chwilę później, dobijając futbolówkę wybitą przez bramkarza Korony, zdobywając tym samym swoją drugą bramkę w meczu.

W końcówce kielczanie próbowali jeszcze zdobyć gola honorowego, jednak po kilku minutach sędzia Paweł Raczkowski zakończył spotkanie i z trzech punktów mogli się cieszyć piłkarze Jagiellonii.

Korona Kielce – Jagiellonia Białystok 0:3 (0:0)
Bramki: Bejzak 63, Novikovas 71, 90


Korona: Matthias Hamrol – Bartosz Rymaniak, Akos Kecskes, Elhadji Pape Diaw (68. Elia Soriano), Michael Gardawski – Ivan Jukic (57. Jacek Kiełb), Adnan Kovacevic, Goran Cvijanovic, Zlatko Janjic, Marcin Cebula – Sanel Kapidzic (72. Nika Kaczarawa)


Jagiellonia: Marian Kelemen – Jakub Wójcicki, Ivan Runje, Nemanja Mitrovic, Guilherme Sitya – Przemysław Frankowski, Bartosz Kwiecień, Taras Romanczuk, Martin Pospisil (73. Piotr Wlazło), Dejan Lazarevic (60. Arvydas Novikovas) – Roman Bejzak (82. Karol Świderski)

Żółte kartki: Jukic, Kecskes, Cvijanovic - Kwiecień, Runje, Wlazło


Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 7 510.