Po piątkowych i sobotnich treningach Rossi uważa, że stan obiektu jest krytyczny i grozi poważnymi wypadkami.

"To katastrofa, uważam, że ściganie się na tym obiekcie jest groźne dla życia. Nawierzchnia jest nierówna, jeszcze grosza niż była rok temu. Próby jej szlifowania i równania nie dały efektu. Przy prędkości dochodzącej na prostej do 300 km/h może dojść do tragedii" - uważa Rossi.

Jego zdaniem, organizatorzy niedzielnego wyścigu powinni się zastanowić nad tym, czy go nie odwołać. "Życie zawodnika jest ważniejsze, niż tysiące sprzedanych biletów" - zaznaczył.

Rossi podczas poprzedniego wyścigu 8 kwietnia o Grand Prix Argentyny miał groźny upadek, który spowodował broniący tytułu Hiszpan Marc Marquez. Włoch wyścigu nie ukończył, Hiszpan dojechał do mety na 5. pozycji, ale po karze, jaką otrzymał od sędziów, spadł na 18.

W klasyfikacji generalnej mistrzostw świata MotoGP prowadzi Brytyjczyk Cal Crutchlow, zwycięzca z Argentyny, Rossi jest obecnie na 8. miejscu.