Częstochowianin jest zadowolony ze swojego występu, aczkolwiek przyznał, że nie był to idealny pojedynek w jego wykonaniu. - To czego chcieli kibice to dostali. Trenerzy trochę niezadowoleni, bo brakowało kontrolowania i tego spokoju, ale wyniosłem dobre i cenne doświadczenie. Jestem zadowolony z tego, że wygrałem. Brakowało może tej lewej ręki, byłem trochę wolny, ociężały. Może jestem już trochę przemęczony. Od 1 stycznia jestem praktycznie w pełnym gazie, więc najwyższy czas, aby parę dni więcej odpocząć – rzekł tuż po walce.

Czy Tim Cronin zaskoczył Polaka czymkolwiek? - Byłem przygotowany na to co pokazał. Zademonstrował, że wszystko co potrafi, to umie to robić od pierwszej do ostatniej rundy. Pokłon dla promotorów, że mimo iż zawodnik się zmienił, to on już wiedział dużo wcześniej, że będzie rezerwowym. Miał ten sam czas jeśli chodzi o okres przygotowawczy i mógł zrobić wszystko, żeby znaleźć się w najlepszej dyspozycji tego dnia właśnie. Ja byłem przygotowany i gotowy na zawodnika twardego i doświadczonego. Byłem przygotowany na walkę na pełen dystans, mimo że w pierwszej i drugiej rundzie miałem go na dechach – stwierdził.

Parzęczewski regularnie robi postępy i pnie się w górę hierarchii pięściarstwa. Co sam zainteresowany sądzi o swojej przyszłości? - Rezerwy są duże. Rocznikowo mam dopiero dwadzieścia pięć lat, więc przede mną jeszcze trzy, cztery lata nauki albo i więcej. Uczę się tego zawodowstwa – podkreślił.

Popularny „Arab” słynie z tego, że nie lubi zbyt długo odpoczywać od kolejnych walk i w porównaniu z innymi pięściarzami często wchodzi do ringu. Jakie plany ma 24-latek na dalszą część tego roku? - Przede wszystkim liczę na to, że odpocznę sobie kilka dni. Porozmawiam z promotorem i uzgodnimy kolejny termin walki oraz przeciwnika. To nie ode mnie zależy ile walk stoczę w tym roku. Ja bym chciał boksować jak najwięcej, ale to zależy także od sponsorów, bo przygotowania nie są tanie. Nie ukrywam, że chciałbym sprowadzać jak najlepszych sparingpartnerów, żeby się rozwijać. Pięć walk przydałoby się w tym roku, czyli jeszcze trzy – powiedział na koniec Parzęczewski.