Spotkanie wicemistrza z mistrzem Polski było niezwykle emocjonujące. Sytuacja na parkiecie zmieniała się kilka razy. Po pierwszej połowie wyraźnie prowadził zespół z Zielonej Góry (47:33), co przybliżało go do zajęcia miejsca na podium po rundzie zasadniczej.

Podopieczni Dejana Mihevca po przerwie zaprezentowali się znacznie lepiej – szczególnie w defensywie. Trzecią kwartę wygrali 22:9, a czwartą 28:18. Gospodarze trafili w niedzielnym meczu 10 "trójek" przy pięciu celnych rzutach z dystansu gości. Po raz kolejny bardzo dobrze prezentował się na boisku Aaron Cel, ale różnicę zrobił Damian Jeszke, który rozegrał najlepsze spotkanie w barwach torunian po przyjściu tego klubu zimą (15 pkt., 4 zb). Tego dnia 23-letni skrzydłowy trafił wszystkie swoje rzuty (dwa za dwa, trzy za trzy punkty i dwa wolne).

Trener Mihevc ocenił, że sezon zasadniczy dla jego drużyny obfitował w lepsze i gorsze chwile.

- Dziś zaczęliśmy słabo, ale później znacznie poprawiliśmy się w defensywie. To ona nakręcała naszą lepszą postawę pod atakowaną tablicą. Gratuluje moim zawodnikom tego sukcesu - powiedział słoweński szkoleniowiec.

Koszykarze Polskiego Cukru zrewanżowali się Stelmetowi za styczniową porażkę na wyjeździe 76:100. Później zwyciężyli jednak z mistrzami kraju w finale krajowego pucharu i pokazali, że w tym sezonie mogą z zespołem z Zielonej Góry, który w ostatnich latach zdominował ekstraklasę koszykarzy, toczyć wyrównane, zwycięskie boje.

- Trener nie musiał nam nic szczególnego powiedzieć w szatni w przerwie meczu. Najważniejszy dla nas jest końcowy wynik. Podnieśliśmy się po słabym początku i udowodniliśmy, że możemy walczyć z najlepszymi w Polsce. Przed nami play off. Czekaliśmy na to osiem miesięcy, to najważniejsze granie - podkreślił kapitan wicemistrzów Polski Łukasz Wiśniewski.

W drużynie gości na swoim wysokim poziomie zagrali Vladimir Dragicevic (17 pkt.) oraz James Florence (16). Szkoleniowiec gości Andriej Urlep podkreślił po spotkaniu, że torunianie zagrali bardzo dobrze w drugiej połowie.

- To był mecz o dwóch obliczach. W pierwszej części spotkania dominowaliśmy, ale popełniliśmy kilka prostych błędów tuż przed przerwą i straciliśmy wysoką przewagę. Zabrakło koncentracji. Od razu dostaliśmy dwie trójki po przerwie. Powtórzył się scenariusz ze Zgorzelca. Zawodnicy bardziej koncentrowali się na sędziach niż na grze. Tymczasem Polski Cukier zagrał bardzo mocno i dlatego przegraliśmy mecz - ocenił doświadczony trener.

Rzucający obrońca Stelmetu Przemysław Zamojski dodał, że czeka już na spotkania play off z Rosą Radom.

- Mieliśmy przewagę w pierwszej połowie i powinniśmy ją powiększać, ale po naszych błędach rywale zbliżyli się. Podeszliśmy do tego spotkania zbyt emocjonalnie. Zespół z Torunia był lepszy, a my przygotowujemy się do play off - wskazał Zamojski.

O tym, że Polski Cukier zajął trzecie miejsce po zasadniczej części sezonu zadecydowały porażki w obu pojedynkach z

BM Slam Stalą Ostrów, która zgromadziła tyle samo punktów w tabeli po 32 kolejkach. Taki układ powoduje, że podopieczni Mihevca zagrają w ćwierćfinale z MKS Dąbrowa Górnicza, który prowadzi były szkoleniowiec torunian Jacek Winnicki. Mistrz kraju z Zielony Góry trafił w 1. rundzie play off na piątą w tabeli radomską Rosę.