Podczas poprzednich MP stoczył pięć walk, a dwie z nich wygrał przed czasem. - Jestem turniejowcem i liczę, że i tym razem najwięcej sił zachowam na finał, po którym znowu chcę stanąć na najwyższym stopniu podium - zadeklarował.

Żartuje, że w Karlinie może dojść do wybuchu jego formy, podobnie jak przed ponad 37 laty, gdy nastąpiła w tym mieście niespodziewana erupcja ropy naftowej.

W meczu Polska - Szwecja, który odbył się 13 kwietnia w Słupsku, Gołębiewski przegrał niejednogłośnie z Adamem Chartoi.

- Był to dla mnie ostatni, ostry sprawdzian przed mistrzostwami Polski. Wiem, co muszę poprawić, by utrzymać prymat w kraju - zapewnił.

Które elementy walki tego wymagają? - Nie miałem kłopotów z kondycją, ale dopracowania wymaga technika. Brakowało mi wyczucia dystansu, koordynacji pracy rąk i nóg, co powodowało, że nie nadążałem za rywalem. Na treningach zwracałem na to szczególną uwagę i sądzę, że w Karlinie powinno być dobrze - sprecyzował.

Trener kadry Karol Chabros powiedział, że walka była wyrównana, a należy wziąć pod uwagę, że Gołębiewski miał spore zaległości treningowe spowodowane kontuzją nosa. W dalszej części sezonu, zdaniem szkoleniowca, powinien pokazać swoje atuty

- Mojemu podopiecznemu najbardziej brakuje doświadczenia, ale gdy otrzaska się w międzynarodowych konfrontacjach, będzie z niego wiele pociechy - uzupełnił.

Od dwóch lat Gołębiewski jest zawodnikiem zespołu KKB Rushh Kielce, a na stałe mieszka w Jedlinie-Zdroju. Pierwszy kontakt z boksem miał w wieku 16 lat.

- Trafiłem do DKB Dzierżoniów, gdzie trenowałem pod okiem Piotra Wilczewskiego, przez półtora roku byłem też w grupie trenera Zenona Kaczora. Stoczyłem dotychczas 112 walk, z których 32 przegrałem - poinformował.

Ma już na koncie kilka wartościowych dokonań. Wśród młodzieżowców wywalczył mistrzostwo Polski w 2017 r., a wicemistrzostwo w 2015 r. Na drugim stopniu podium MP stanął w 2013 r. w wadze półśredniej. Jako senior złoto wywalczył w ub. r. na MP w Człopie, a srebro stało się jego udziałem w Szczecinie (2015) i Sokółce (2016). Polskę reprezentował w 2017 roku na mistrzostwach Europy w Charkowie na Ukrainie, przegrywając w pierwszym pojedynku oraz na ME U-22 w rumuńskim Braile, gdzie dotarł do ćwierćfinału.

Dobrze wspomina Międzynarodowy Turniej im. Feliksa Stamma w Warszawie.

- Dwukrotnie zajmowałem w nim drugie miejsce: w 2015 r. w finale przegrałem z Irlandczykiem Michaelem O'Reilly, a rok później uległem Holendrowi Maksowi van der Pasowi 1-2. Chciałbym wreszcie zwyciężyć w tym turnieju. Może uda mi się to w przyszłym roku?.

Zapytany o swoją życiową walkę, wymienia zwycięski bój z Węgrem Zoltanem Harcsą, właścicielem brązowych krążków z ME w Baku (2013) i Igrzysk Europejskich w tym mieście w 2015 r. oraz szóstym zawodnikiem igrzysk olimpijskich w Londynie (2012).

Pojedynek ten stoczył właśnie „na Stammie” podczas swojego pierwszego występu na tym turnieju.

Na pytanie o swoje atuty odpowiada, że są nimi silna ręka i ciosy proste. Niejednokrotnie, jak mówi, te walory zadecydowały o jego zwycięstwie przed czasem. Oczywiście, zdaje sobie sprawę ze swoich niedociągnięć, które stara się konsekwentnie eliminować.

Ile czasu poświęca na trening w Kielcach? - Ćwiczę dwa razy dziennie po półtorej godziny pod kierunkiem trenera Grzegorza Nowaczka - wyjaśnił.

Rushh w klasyfikacji klubowej za ub. r. uplasował się na drugim miejscu w kraju za Skorpionem Szczecin.

Co utrudnia mu sportowe, i nie tylko, życie? - Od dziecka choruję na tarczycę, która mnie osłabia i powoduje kłopoty z oddychaniem, co oczywiście odbija się na kondycji. Walczę z tą dolegliwością, systematycznie biorąc leki pod kontrolą lekarza. Nie raz bywało, że przegrywałem z tego powodu - zaznaczył.

Dodał, że gdyby nie choroba, już wcześniej zdobyłby mistrzostwo Polski. Sportowy cel jest dla niego oczywisty. - Marzę o zakwalifikowaniu się na igrzyska w Tokio. Do tego czasu zrobię wiele, by wzbogacić swoje zawodnicze umiejętności na tyle, by w stolicy Japonii nie stać mnie było tylko na zrobienie dobrego wrażenia – podkreślił.

Dlatego do 2020 r. nie myśli o przejściu na zawodowstwo. Ale nie wyklucza tej decyzji po igrzyskach.