"Kleo" po raz pierwszy stanęła do obrony tytułu mistrzyni świata WBO wagi superpiórkowej i poradziła sobie znakomicie. Przed walką mówiła, że chce pokazać w ringu amerykański luz, a to jej się udało. To był jeden z jej najlepszych pojedynków w karierze, więc pewna jednogłośna decyzja na jej korzyść nie może nikogo dziwić.

 

- To była nowa Ewa! Pokazałam, że nie boję się wymiany, prawdziwej walki, a tym razem nie pojawiło się tyle błędów, ile w poprzednich walkach. Nie było klinczu, kupiłam najmniejszy możliwy ochraniaczach, a współpraca z Gusem Currenem zaowocowała. Jestem po obozie moich marzeń i gdyby nie zrobiłabym choćby małego postępu po tym obozie, to zostawiłabym boks, bo tam nie było sposobu, by się nie uczyć! - powiedziała.

 

Do walki z Sarah Pucek przygotowywała się pod okiem Gusa Currena, a wpływ na jej niektóre zachowania miał też m.in. Tomasz Adamek. Nie da się jednak ukryć, że to amerykański trener odcisnął na niej spore piętno, mimo że spotkali się na sali treningowej po raz pierwszy. - Z Gusem trenowałam 7 tygodni, więc dajcie nam czas do tego, by pokazać jeszcze większe umiejętności. Z tym trenerem mogę się jeszcze rozwinąć - dodała.

 

Brodnicka bardzo chwali współpracę z Currenem, który poza ciężkimi treningami, które miało przełożenie na jej formie 21 kwietnia w Częstochowie, potrafił kapitalnie rozładowywać emocje. To także dzięki dobrej atmosferze po sesjach treningowych udało się jej się w pełni wyluzować na czas pojedynku.


- Pracowaliśmy bardzo ciężkie, to były wyczerpujące treningi. Między treningami była zabawa! Był uśmiech, nie było żadnego spięcia. Często mówi się, że pięściarz nie pokazał tego, co na treningu. To jest klucz Gusa do pięściarza: że wychodzimy na pełnym luzie. W narożniku powtarza, by się po prostu dobrze bawić - zakończyła.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.