Kante: Stać nas na wszystko

Piłka nożna
Kante: Stać nas na wszystko
fot. Cyfrasport

Wisła Płock jest jedynym zespołem w grupie mistrzowskiej piłkarskiej ekstraklasy bez porażki w rundzie finałowej. W sobotnim spotkaniu z KGHM Zagłębiem Lubin chce utrzymać przewagę nad rywalami albo zmniejszyć stratę do trzeciego miejsca w tabeli.

- Dobrze zaczęliśmy rywalizację w grupie mistrzowskiej. Przed sezonem już awans do "ósemki" uznalibyśmy za sukces, ale teraz marzy nam się gra w pucharach, a nasi sympatycy powtarzają, że stać nas na wszystko - powiedział napastnik Wisły Jose Kante.

Płocczanie przebojem wdarli się do czołowej ósemki ekstraklasy, a teraz dość niespodziewanie zajmują czwarte miejsce w tabeli. Wprawdzie do podium tracą cztery punkty, ale utrzymanie obecnej lokaty, która w ostatecznym rozliczeniu może oznaczać awans do europejskich pucharów, jest jak najbardziej realne (Górnika Zabrze wyprzedzają o trzy punkty). Dlatego piłkarze mają świadomość rangi każdego kolejnego meczu do końca sezonu, a pozostało ich pięć.

- Pokazaliśmy już, że potrafimy pokonać wszystkie drużyny z górnej ósemki, z którymi obecnie walczymy. Gdyby udało się to powtórzyć, byłby historyczny sukces Wisły - dodał Kante, który z sześcioma golami jest, obok Nico Vareli, najlepszym strzelcem zespołu.

W dwóch pierwszych kolejkach fazy finałowej Wisła jako jedyna drużyna nie przegrała meczu. Na swoim koncie ma remis 2:2 z Wisłą Kraków i zwycięstwo nad Górnikiem w Zabrzu 1:0. Trudno się zatem dziwić, że atmosfera jest gorąca, a kibice oczekują kolejnych zdobyczy punktowych.

- Staramy się jednak nie wybiegać myślami zbyt daleko w przyszłość i obecnie koncentrujemy się na sobotnim pojedynku w Płocku z Zagłębiem - wspomniał Kante.

Lubinianie to jeden z rywali, z którymi "Nafciarze" dobrze sobie radzą. W rozegranych w ostatnich dwóch sezonach pięciu spotkaniach zaliczyli trzy zwycięstwa, remis, a przegrali przed rokiem w grupie spadkowej 1:2.

W tym sezonie w Lubinie był remis 2:2, a w Płocku Wisła wygrała 2:0 po dwóch trafieniach Kantego.

- Na pewno czeka nas trudny pojedynek, ale dobrze wiemy, że na tym etapie łatwych meczów już nie ma. Dlatego gwarantuję, że zrobimy wszystko, by zakończyć go z kompletem punktów – zadeklarował napastnik gospodarzy.

Gwinejczyk hiszpańskiego pochodzenia zaczął tegoroczne występy od zdobycia czterech goli w dwóch meczach, w tym m.in. przeciwko Zagłębiu. Później zatracił skuteczność, ale wierzy, że dorobek w tym sezonie jeszcze poprawi.

- Obiecałem przed sezonem, że zdobędę więcej goli niż przed rokiem, czyli co najmniej 11. Brakuje mi pięciu, pozostało pięć spotkań, więc rachunek jest prosty. Oczywiście, jeśli będziemy zwyciężać, będę szczęśliwy nawet bez moich bramek – przyznał.

Nieznana jest na razie jego przyszłość. Póki co nie przedłużył kończącej się 30 czerwca umowy, ale nie wyklucza pozostania w Płocku.

- W grę wchodzi wiele opcji. Dostałem propozycję przedłużenia kontraktu, ale na razie nie podjąłem decyzji. I niech kibice się nie martwią, bo nie rozpatruję korzystniejszych ofert. Istotny wpływ na mój krok będą miały względy osobiste. Oczywiście łatwiej byłoby mi zostać w Wiśle, gdybyśmy... zdobyli mistrzostwo Polski – żartobliwie podsumował Kante.

en, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze