- W pierwszej tercji nie mieliśmy głowy, daliśmy sobie wbić te dwie bramki, były głupie kary – powiedział Chmielewski, który strzelił jedną z dwóch bramek dla Polski. Pytany o przyczyny porażki, powiedział, że drużyna nie wyszła na lód zmobilizowana "albo może zawodnicy byli za bardzo przestraszeni".

- Nie wiem, gdzie jest wina, ale wina na pewno jest gdzieś w głowach – dodał, oceniając, że „przegraliśmy jeden z najważniejszych meczy”.

Jak podkreślił, po drugiej i trzeciej tercji „widać, że umiemy grać”. Gol dla Węgier na początku trzeciej tercji był jego zdaniem pechowy. - Człowiek walczy, walczy tę drugą tercję, żeby to odrobić, a potem przyjdzie takie coś, taki babol - podkreślił.

- Gramy, żeby zostać w tej dywizji. Mogą nam pomóc też mecze innych drużyn. Ale trzeba się skupić i wygrać ten mecz z Kazachstanem, choć wiemy, że to nie będzie łatwe - zaznaczył.

Polacy przegrali z Węgrami 2:3 (0:2, 2:0, 0:1) w swoim czwartym występie w mistrzostwach świata Dywizji 1A. W sobotę w swoim ostatnim meczu w turnieju spotkają się z Kazachami.