Po niespodziewanej porażce w środę z Wielką Brytanią, Polacy znów zawiedli. Gorzej rozpocząć meczu z Węgrami prawdopodobnie się nie dało. Już w 29. sekundzie na ławkę kar trafił Krzysztof Zapała, a w 64. sekundzie rywale wykorzystali grę w przewadze. Na listę strzelców wpisał się Balazs Sebok. W 10. minucie było 2:0 dla gospodarzy turnieju. Tym razem z gola cieszył się Andras Benk.

Biało-czerwoni lepiej zaprezentowali się w drugiej tercji. W niej grali uważnie w obronie, a dzięki trafieniom Filipa Komorskiego i Arona Chmielewskiego doprowadzili do remisu.

Ostatnią odsłonę podopieczni trenera Teda Nolana zaczęli jednak podobnie jak pierwszą - od straty bramki. 30 sekund po wznowieniu gry Przemysława Odrobnego pokonał Janos Hari.

Później Polacy ambitnie dążyli do zmiany rezultatu. Woli walki nie można im odmówić, ale z ich ataków nic groźnego nie wynikało. Łącznie ponad cztery minuty grali w przewadze liczebnej, jednak odwrócić losów meczu nie zdołali.

Czwarta kolejka zostanie dokończona w piątek, kiedy Kazachstan zagra ze Słowenią, a Włochy z Wielką Brytanią.

W sobotę w swoim ostatnim meczu Polacy zagrają z Kazachstanem. Nawet zwycięstwo z teoretycznie znacznie silniejszym rywalem może im nie zapewnić utrzymania na drugim poziomie rozgrywkowym. Z drugiej strony biało-czerwoni nie spadną nawet w przypadku porażki, jeśli swojego dorobku nie poprawi już Słowenia, która na koniec zagra z Włochami.

Awans do elity uzyskają dwa najlepsze zespoły, a najsłabszy spadnie do Dywizji 1B.

 

Polska – Węgry 2:3 (0:2, 2:0, 0:1)

Bramki: Filip Komorski (26), Aron Chmielewski (33) – Balazs Sebok (2), Andras Benk (10), Janos Hari (41).

Strzały: Polska - 34; Węgry - 36. Kary: Polska - 8 minut; Węgry - 8 minut.