Mistrzowie Polski byli przed rewanżowym meczem z francuską ekipą w arcytrudnej sytuacji. Kielecki zespół miał do odrobienia sześć bramek i mało kto dawał mu jakiekolwiek szanse na awans do Final Four LM. Tymczasem przez większą część pierwszej odsłony spotkania rozgrywanego w Paryżu to polska drużyna nadawała ton rywalizacji, kilkakrotnie wygrywając nawet trzema bramkami. Ale już po 30 minutach PSG powadziło 17:15 i szanse na odrobienie strat spadły praktycznie do zera.

„Zespół przystąpił do tego pojedynku niesłychanie zmobilizowany, choć wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę jakie ciężkie zadanie nas czeka. Graliśmy naprawdę bardzo dobrze. Mieliśmy swoje szanse i gdybyśmy je wykorzystali, to po pierwszej połowie to my byśmy prowadzili. Wtedy wszystko jeszcze byłoby możliwe” – analizował pierwszą część rewanżowego spotkania trener VIVE.

Dujszebajew przyznał, że jego zespół szanse na awans stracił już w Kielcach, a tak naprawdę w pierwszych 30 minutach spotkania rozegranego w Hali Legionów. Wtedy na przerwę kielczanie schodzili przegrywając aż 12 bramkami – 10:22.

„Nie wykorzystaliśmy wtedy chyba z 10 stuprocentowych sytuacji, a rywale każdy rzut zamieniali na bramkę. Przy takim poziomie drużyn niesłychanie ciężko odrobić taką stratę. O tym, że nie będzie nas w Final Four nie zadecydował mecz w Paryżu, tylko te 30 minut pojedynku w Kielcach” – nie ukrywał Dujszebajew.

„Przegrywamy i wygrywamy jako zespół. Tym razem się nie udało, mówi się trudno” – dodał szkoleniowiec mistrzów Polski.

Zespół z Paryża dwukrotnie pokonał polską drużynę (34:28 i 35:32) i awansował do Final Four Ligi Mistrzów.