Pierwsze spotkanie obu ekip, które rozegrano w Ergo Arenie, miało niezwykle zacięty przebieg. Siatkarze PGE Skry wygrali po tie-breaku, dzięki czemu w drugim starciu na własnym parkiecie mogli przypieczętować sprawę awansu do finału.

 

W premierowej odsłonie wynik długo oscylował wokół remisu, a przewaga przechodziła z rąk do rąk. Tak było do stanu 17:17, później gospodarze całkowicie przejęli inicjatywę na parkiecie. Dobra zagrywka i dobra postawa środkowych poprowadziły PGE Skrę do zwycięstwa w tej partii. Właśnie środkowi: Srećko Lisinac oraz Karol Kłos wywalczyli decydujące punkty w tym secie (25:19).

 

Drugą partię lepiej rozpoczęli przyjezdni, wykorzystując serię błędów bełchatowian (2:6). Przewagę wywalczoną na początku gdańszczanie utrzymywali bardzo długo, w środkowej części to oni zaczęli popełniać błędy, przez co siatkarze PGE Skry zdołali odrobić straty (17:17). Rozpoczęła się zacięta walka punkt za punkt, a zwycięzcę tej partii wyłoniła dopiero rywalizacja na przewagi. W niej bełchatowianie podali rywalom rękę, popełniając trzy błędy serwisowe, a przypadkowe zagranie Mateusza Miki (31:33).

 

W secie numer trzy ton wydarzeniom na parkiecie nadawali gospodarze. Jedynie na początku tej partii gdańszczanie mieli punktowy kontakt z rywalami (6:6), później gospodarze uzyskali wyraźną przewagę, a sygnał do ataku dał asem serwisowym Bartosz Bednorz (8:6). Później zaliczkę pozwalała utrzymać kapitalna gra blokiem (13:8, 21:16) i dobra zagrywka. W końcówce nie było większych emocji. Pomyłka Wojciecha Grzyba w ataku zakończyła seta (25:17).

 

Gdańszczanie znaleźli się pod ścianą, a bełchatowianom brakowało do finału zaledwie seta. Czwarta odsłona toczyła się przy przewadze gospodarzy. W pewnym momencie wyniosła ona już cztery oczka (18:14) i trener Anastasi wziął czas. Po nim jego podopieczni zerwali się jeszcze do walki, asem serwisowym popisał się Piotr Nowakowski (19:17), a po bloku na Mariuszu Wlazłym w kolejnej akcji, złapali punktowy kontakt. Znów oglądaliśmy zaciętą walkę, kolejny as, tym razem zaserwowany przez Grzyba, pozwolił odrobić straty (23:23), a dwie akcje później obie ekipy rozpoczęły walkę na przewagi. W niej dwa skuteczne bloki przechyliły szalę zwycięstwa na stronę Trefla (24:26).

 

Zwycięzcę meczu miał więc wyłonić tie-break, w którym gospodarze mieli przewagę przy zmianie stron, po dwóch atakach Milada Ebadipoura (8:5). Po niej nadal oglądaliśmy zaciętą walkę obu ekip i losy tej rywalizacji ważyły się do ostatniej piłki. Kłos wywalczył piłkę meczową (14:12), chwilę później skutecznym atakiem odpowiedział Schulz, a ostatnią, niezwykle długą wymianę zakończył Ebadipour!

 

Drugi mecz półfinałowy:

PGE Skra Bełchatów – Trefl Gdańsk 3:2 (25:19, 31:33, 25:17, 24:26, 15:13).

PGE Skra: Grzegorz Łomacz, Bartosz Bednorz, Milad Ebadipour, Karol Kłos, Srecko Lisinac, Mariusz Wlazły – Kacper Piechocki (libero) oraz Nikołaj Penczew, Patryk Czarnowski.
Trefl: Tyler James Sanders, Daniel McDonnell, Mateusz Mika, Piotr Nowakowski, Damian Schulz, Artur Szalpuk – Maciej Olenderek (libero) oraz Patryk Niemiec, Wojciech Grzyb, Michał Kozłowski, Szymon Jakubiszak, Wojciech Ferens.

Stan rywalizacji play off (do dwóch zwycięstw): 2–0 dla Skry. Awans PGE Skra.

 

Półfinały PlusLigi 2017/18 (do dwóch zwycięstw):

 

2018-04-25: Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 2:3 (25:22, 20:25, 28:26, 16:25, 12:15)
2018-04-28: PGE Skra Bełchatów – Trefl Gdańsk 3:2 (25:19, 31:33, 25:17, 24:26, 15:13)

           

2018-04-25: Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3 (25:27, 25:20, 23:25, 27:25, 17:19)
2018-04-28: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Indykpol AZS Olsztyn (sobota, godzina 20.30; transmisja – Polsat Sport)
2018-04-29: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Indykpol AZS Olsztyn (ewentualnie! niedziela, godzina 20.30; transmisja – Polsat Sport).