Oba półfinałowe starcia ekip z Bełchatowa i Gdańska były bardzo zacięte i rozstrzygnęły się dopiero w tie-breaku. Dwukrotnie górą w nich byli podopieczni trenera Roberto Piazzy, a awans świętowali w sobotę przed własną publicznością.

Ten mecz miał dramatyczny przebieg, bo gospodarze dwukrotnie prowadzili w setach 1:0 i 2:1, a w czwartej partii wygrywali już 19:15. Mimo to, siatkarze Trefla doprowadzili do emocjonującego tie-breaka, który widzowie oglądali na stojąco.

"Dla mnie, jako zawodnika, zawsze najcięższe i najgorsze były mecze, w których trzeba było postawić +kropkę nad i+. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nasi rywale zawsze walczą do ostatniej piłki. Tak było też dziś, bo mogliśmy ten mecz zamknąć w czwartym secie, ale gdańszczanie się nie poddali. Cieszymy się, że wygrywamy drugi ważny tie-break w play off. To pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość, bo my też jesteśmy zespołem, który zawsze walczy" – podsumował drugi trener PGE Skry Michał Winiarski.

Były kapitan reprezentacji Polski nie krył również zadowolenia, że rywalizacja rozstrzygnęła się już w sobotę, bo oznacza to więcej odpoczynku dla jego podopiecznych przed finałami, które rozpoczną się już w środę.

Przyjmujący Trefla Artur Szalpuk ocenił, że oba półfinały były "twardą męską walką, przegraną na styku". "Może zdecydowała o tym dyspozycja dnia. Sam nie czuję się w najwyższej formie. Nie tak to miało wyglądać, bo czuliśmy swoją szansę. To bardzo boli, bo Skra była do +ukłucia+, ale należą jej się wielkie gratulacje" – tłumaczył reprezentant kraju.

Dodał, że w drużynie Trefla panuje teraz smutek i rozgoryczenie, ale – jak zaznaczył – nie będą długo rozpamiętywać porażek ze Skrą, bo chcą zakończyć sezon medalem.

Kacper Piechocki ciesząc się z awansu, chwalił oba zespoły za determinację i wolę walki. Wskazał, że ekipa z Wybrzeża w sobotnim spotkaniu nie miał nic do stracenia i zagrał kolejne świetny mecz.

"Jestem zdania, że to jest bardzo dobry zespół i równie dobrze mógł znaleźć się w finale. Dlatego cieszymy się, że zagraliśmy, jako cała drużyna. Mimo problemów, nikt nie zwieszał głów, tylko każdy sobie pomagał. Wszyscy zostawiali na boisku serducho i pot, i cieszymy się bardzo, że zagramy o złoto" – podkreślił libero PGE Skry.

Bełchatowianie po raz 11 wystąpią w finale mistrzostw Polski. W dotychczasowych triumfowali w ośmiu, a dwa razy musieli zadowolić się srebrem. Po ostatni tytuł sięgnęli jednak cztery lata temu, a przed rokiem ulegli Zaksie Kędzierzyn-Koźle.

"Dotarcie do finału to zwieńczenie naszej pracy. Od każdego członka sztabu, po każdego zawodnika chcielibyśmy zakończyć ten sezon ze złotem. To jest nasze marzenie i nasz cel. Ale o tym nie możemy tak naprawdę teraz myśleć, tylko skupić się na tym, żeby prezentować siatkówkę taką, jak na treningu. Dziś mieliśmy przykład, że im bardziej myśleliśmy o wyniku, tym graliśmy słabiej" – przestrzegał Winiarski.

W drugiej półfinałowej parze broniąca obrońcy tytułu rywalizują z Indykpolem AZS Olsztyn. W pierwszym meczu zwyciężyli kędzierzynianie 3:2.