Pojedynek Millmana z Bedene został przerwany z powodu zapadających ciemności przy stanie 6:2, 6:7 (3-7) dla Słoweńca. Jego rywal jednak złapał wiatr w żagle w sobotni wieczór i kontynuował dobrą passę dzień później. Dla Australijczyka dwudniowy mecz w stolicy Węgier to nie nowość. W sobotę kończył bowiem przerwany z tej samej przyczyny ćwierćfinał z Niemcem Yannickiem Madenem, który wygrał 2:6, 6:1, 6:4.

 

Zajmujący 94. miejsce w rankingu ATP Millman nigdy wcześniej nie grał w finale zawodów cyklu. Po regulaminowym odpoczynku wróci na kort w Budapeszcie, by rozegrać decydujący pojedynek z Marco Cecchinato. Włoch, który dostał się do głównej drabinki jako tzw. szczęśliwy przegrany, niespodziewanie pokonał w sobotnim półfinale rozstawionego z "ósemką" rodaka Andreasa Seppiego 5:7, 7:6 (7-4), 6:3.

 

Cecchinato zajmuje 92. miejsce na światowej liście i po raz pierwszy wystąpi w finale turnieju ATP. Przegrał w ostatniej rundzie eliminacji na Węgrzech, ale znalazł się w głównej drabince dzięki wycofaniu się jednego z zawodników.

 

Na pierwszej rundzie udział w imprezie w Budapeszcie (pula nagród 501 tys. euro) zakończył Hubert Hurkacz, który do głównej drabinki dostał się z kwalifikacji. W półfinale debla odpadł z kolei Marcin Matkowski.