Puchar Polski. Niezgoda: Finał będzie dla mnie testem

Piłka nożna
Puchar Polski. Niezgoda: Finał będzie dla mnie testem
fot. Cyfra Sport

Piłkarz Legii Warszawa Jarosław Niezgoda powiedział, że środowy finał Pucharu Polski z Arką Gdynia będzie dla niego testem pod względem wytrzymałości psychicznej. "Będą inne warunki niż przy Łazienkowskiej i nie wiem, czego się spodziewać" - przyznał napastnik.

Niezgoda po raz pierwszy w karierze zagra na PGE Narodowym.

 

"Liczę, że do tego meczu podejdę jak do każdego innego, ale nie wiem jak będzie. Nie mogę podchodzić do niego inaczej. To banał, ale każde spotkanie trzeba traktować tak samo. To dla mnie pewien test wytrzymałości psychicznej, bo warunki będą inne niż przy Łazienkowskiej. Nie wiem czego się spodziewać" - przyznał 23-letni napastnik.

 

W rywalizacji ligowej Legia wygrała u siebie z Arką w październikowym meczu 2:0 po golach Niezgody i Michała Kucharczyka. W marcu jednak stołeczny zespół uległ temu rywalowi w Gdyni 0:1, a jedyną bramkę strzelił Ukrainiec Andrij Bohdanow.

 

"Z Arką gramy w kratkę. Ten zespół trochę nam nie leży, ale to my jesteśmy zdecydowanym faworytem. Mimo ostatniej porażki w Gdyni, to piłkarze Arki mają się nas bać, a nie odwrotnie" - podkreślił Niezgoda.

 

W piątek strzelił jedną z bramek i przyczynił się do wygranej Legii u siebie z Koroną Kielce 3:1 w 33. kolejce ekstraklasy. Po porażkach Lecha Poznań (2:4 z Górnikiem Zabrze) i Jagiellonii Białystok (0:1 z Wisłą Kraków), stołeczny zespół objął prowadzenie w tabeli. Ma dwa punkty przewagi nad "Kolejorzem" i trzy nad zespołem z Białegostoku.

 

"Na pewno myśleliśmy, że inaczej to będzie wyglądało. Liczyliśmy, że w tym momencie rozgrywek będziemy mieli większą przewagę nad rywalami, a przed minioną kolejką mieliśmy stratę do rywali. Jednak dzięki temu, do ostatniej kolejki będzie zacięta rywalizacja. Teraz wszystko zależy od nas" - podkreślił Niezgoda.

 

Legia prowadzi w tabeli mimo 11 porażek. Po ostatniej (0:1 z Zagłębiem Lubin) pracę stracił trener Romeo Jozak. Pod wodzą jego dotychczasowego asystenta Deana Klafurica, mistrzowie Polski wygrali trzy kolejne spotkania.

 

"Dziwny jest ten sezon, bo gramy w kratkę. Jednak rewanż w półfinale Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze, ligowe mecze z Wisłą Kraków i Koroną pokazały, że już można być o nas spokojniejszym. Liczymy, że końcówka sezonu będzie równa w naszym wykonaniu, a przede wszystkim dobra" - ocenił.

 

Zimą spekulowano, że napastnik Legii zostanie powołany do reprezentacji Polski.

 

"Nie ukrywam, że po pierwszych meczach w tym roku był moment, kiedy myślałem o powołaniu. W pierwszym spotkaniu tej rundy strzeliłem dwie bramki, a w drugim jedną. Gdybym utrzymał taką skuteczność, to pewnie dostałbym szansę w drużynie narodowej. Wiedziałem, że jestem w kręgu zainteresowań selekcjonera. Zabrakło jednak większej ilości goli i regularności" - przyznał.

 

Wychowanek Opolanina Opole w tym sezonie ligowym ma na koncie 13 bramek. Wciąż widzi w swojej grze wiele niedoskonałości.

 

"Zawsze może być lepiej. Jednak przed sezonem niewiele osób stawiało, że będę grał regularnie w Legii. Kolejne mecze i bramki dodają mi pewności siebie. Cały czas pracuję nad utrzymaniem piłki i grą tyłem do bramki z przeciwnikiem +na plecach+. Zbyt łatwo tracę piłkę. Pracuję też nad dryblingiem w odpowiednim tempie" - zdradził zawodnik Legii.

 

W czwartek 23-letni napastnik przedłużył kontrakt z mistrzami Polski do 2022 roku. Według nieoficjalnych informacji prasowych w nowej umowie klauzula odstępnego wynosi 12 mln euro.

 

"Mój menedżer często powtarza mi, że jestem tyle warty, ile ktoś za mnie zapłaci. Ta kwota nie ma dla mnie większego znaczenia. W tym momencie nie jestem tyle wart, ale wierzę, że z czasem moja wartość osiągnie ten poziom" - zakończył Niezgoda.

 

Mecz Arka Gdynia - Legia Warszawa w finale Pucharu Polski odbędzie się w środę o godz. 16.00 na PGE Narodowym w Warszawie.

kl, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze