Chodzi o Franka Mira (18-12, 5 KO, 9 SUB) - czyli legendę MMA. 38-letni Amerykanin już w swojej trzeciej walce (2001 rok) znalazł się pod skrzydłami UFC, a trzy lata później został mistrzem wagi ciężkiej, poddając balachą Tima Sylvię. Po czternastu miesiącach, w trakcie których zmagał się z kontuzją po wypadku na motocyklu, tytuł został mu odebrany ze względu na brak aktywności.

 

To jednak nie powstrzymało go przed powrotem: Mir stoczył w karierze jeszcze wiele walk. Choćby na gali UFC 81 w 2008 roku poddał skrętówką legendarnego Brocka Lesnara. Później udało mu się też znokautować Mirko Cro Copa czy też poddać Minotauro Nogueirę. Ostatnio jednak wiodło mu się trochę gorzej, gdyż w siedmiu poprzednich pojedynkach triumfował tylko dwa razy.

 

Ostatnio był widziany w klatce 28 kwietnia, kiedy szybko padł po ciosach Fedora Emelianenki. Mir łączy jednak obowiązki zawodnika z komentatorem, a w ten weekend będzie relacjonował galę ACB 86 w Moskwie. W rozmowie po ważeniu miał wypowiedzieć bardzo ciekawe słowa.

 

Mir przyznał bowiem, że chętnie zmierzyłby się z... Pudzianowskim! Głównie dlatego, że Polak to bardzo silny fizycznie zawodnik przeciwko któremu Amerykanin mógłby zaprezentować dobre przygotowanie taktyczne, gdyż nie byłby w stanie stłamsić go siłą. 

- Nadal jednak potrzebuję złapać rytm walki i odzyskać doświadczenie, dlatego myślałem o walce z Mariuszem Pudzianowskim gdzieś w Europie - powiedział (cytat za lowking.pl).

 

Wydaje się to jednak mało prawdopodobne, gdyż Pudzianowski niedługo zmierzy się z Bedorfem, a Mir kolejną walkę chce stoczyć w ACB.

W załączonym materiale wideo skrót walki Pudzianowski - Silva.