Podopieczni Antonio Conte musieli wygrać, by zachować szanse na pierwszą czwórkę i to też zrobili. Jedyny gol padł przed przerwą: zaczęło się od przytomnego przerzutu Tiemoue Bakayoko do Victora Mosesa, który ładnie dośrodkował do Oliviera Giroud, a ten pięknym strzałem głową wyprowadził Chelsea na prowadzenie. Tego dnia tyle wystarczyło do zwycięstwa, bo Liverpool zagrał po prostu słabe spotkanie.

 

Niewidoczni byli Roberto Firmino oraz Mohamed Salah, a najbardziej aktywny Sadio Mane nie był w stanie wiele zdziałać. Jeszcze w pierwszej połowie oddał dwa groźne strzały, ale zostały one obronione przez Thibaut Courtois. Świetne zawody po stronie Chelsea rozegrał za to N'Golo Kante, który był praktycznie wszędzie, raz po raz rozbijając kolejne ataki "The Reds". A ci nie mieli zbytnio pomysłu, a kolejne dośrodkowania z reguły nie przynosiły większego efektu.

 

Chelsea wygrała i traci do Liverpoolu trzy punkty, mając jeden mecz więcej do rozegrania. W przypadku wygranej o wszystkim zdecyduje ostatnia kolejka, w której gracze Juergena Kloppa będą musieli stracić punkty z Brighton, by "The Blues" zachowali szansę na pierwszą czwórkę. Potknąć może się także Tottenham, który ma dwa oczka przewagi nad Chelsea i również dwa spotkania do rozegrania.

 

Chelsea - Liverpool 1:0 (1:0)

 

Bramka: Giroud 32.

 

Chelsea: Courtois - Azpilicueta, Cahill, Rudiger - Moses (89 Zappacosta), Fabregas (90+3 Pedro), Kante, Bakayoko, Alonso - Hazard (86 Willian), Giroud.

 

Liverpool: Karius - Clyne (59 Henderson), Lovren, Van Dijk, Robertson (74 Solanke) - Alexander-Arnold, Wijnalduml, Milner (89 Moreno) - Salah, Firmino, Mane.

 

Żółte kartki: Alonso, Moses, Courtois - Salah, Clyne.

W innym niedzielnym meczu Arsenal ograł Burnley aż 5:0 w ostatnim meczu Arsene'a Wengera na Emirates Stadium. Goście nie mogą jednak narzekać, gdyż siódme miejsce, jakie zajmą na koniec sezonu, zagwarantuje im grę w Lidze Europy.

Arsenal - Burnley 5:0

Bramki: Aubameyang 14, 75, Lacazette 45+3, Kolasinac 54, Iwobi 64.