Tymczasowy areszt dla Michała M. został uchylony, ale zamiast tego prokurator zastosował wobec piłkarza poręczenie majątkowe w wysokości 20 tysięcy złotych. Gracza obowiązuje również dozór policyjny i musi się on dwa razy w tygodniu stawiać na Komendzie Powiatowej Policji w Chojnicach.

Decyzję prokuratorską skomentowała Beata Florkow. - Nie ma potrzeby już stosowania najsurowszego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Wystarczające są środki wolnościowe, na tym etapie, na którym obecnie jest postępowanie - powiedziała zastępca prokuratora rejonowego w Myślenicach na antenie radia Weekend FM.

Michał M. nie będzie na pewno odpowiadał za kradzież mienia, a zarzuty będą dotyczyły paserstwa. Weekend FM informuje, że zawodnik Chojniczanki przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Piłkarz urodzony w 1990 roku był podstawowym środkowym obrońcą Chojniczanki w rundzie jesiennej sezonu 2017/2018. Ekipa z Chojnic podobnie jak przed rokiem była liderem Nice 1 Ligi, ale tę pozycję straciła w pierwszych wiosennych kolejkach. W styczniu Michał M. przygotowywał się z Chojniczanką do wiosny na pierwszoligowym froncie, ale po jego zatrzymaniu przez policję klub natychmiastowo wystąpił do PZPN o rozwiązanie kontraktu z graczem. Sprawa wciąż nie dobiegła końca, więc o obrońcy można mówić jako o piłkarzu Chojniczanki.