Najlepszy w historii trener "Czerwonych Diabłów" w sobotę 5 maja miał wylew krwi do mózgu i trafił do szpitala. Niedługo po tym poinformowano, że "operacja przebiegła pomyślnie, ale wymagany będzie pobyt na oddziale intensywnej terapii".

 

76-latek mimo, że operacja się udała, znajdował się w ciężkim stanie. Piłkarski świat martwił się jego losem, ale na szczęście w poniedziałkowy wieczór pojawiły się pozytywne wiadomości. - Ferguson wybudził się ze śpiączki. Wykazuje również początkowe symptomy powrotu do zdrowia. Najbardziej utytułowany trener w historii brytyjskiego futbolu pozostaje jednak na oddziale intensywnej terapii. Pozytywny jest również fakt, że rozmawiał z rodziną - podaje "Daily Mail".

 

Taki stan rzeczy sprawia, że rokowania są korzystne, jeśli chodzi o powrót "Fergiego" do zdrowia. Najbliżsi jednak nie przesadzają z nadmiernym optymizmem, bowiem trener, który 31 grudnia skończy 77 lat, pozostaje pod stałą obserwacją lekarzy.

 

Ferguson pracował z "Czerwonymi Diabłami" w latach 1986-2013 zdobywając 38 trofeów, w tym 13-krotnie mistrzostwo Anglii. Dwa razy cieszył się też z triumfu w Lidze Mistrzów.

 

Do emerytury, na którą przeszedł mając przeszło 70 lat, pracował już tylko na Old Trafford. Później również regularnie chodził na mecze "Czerwonych Diabłów", oglądając je z trybuny honorowej. W minioną niedzielę (29 kwietnia) wręczył pamiątkowy prezent wieloletniemu rywalowi Arsene'owi Wengerowi - Francuz po tym sezonie odchodzi ze stołecznego klubu.

 

W 1999 roku Ferguson otrzymał tytuł szlachecki przyznany przez królową Elżbietę II. Z kolei w 2010 poprawił rekord legendarnego Matta Busby'ego, który był szkoleniowcem United przed 24 lata, od 1945 do 1969 roku. Łącznie poprowadził drużynę z Old Trafford w 1500 meczach - jego podopieczni wygrali 895, zremisowali 338, a przegrali 267.