Paszulewicz: Jeśli wróci skuteczność, to wróci GieKSa z początku rundy

Piłka nożna
Paszulewicz: Jeśli wróci skuteczność, to wróci GieKSa z początku rundy
fot. Cyfrasport

Walczący o upragniony powrót do Ekstraklasy GKS Katowice po raz pierwszy tej wiosny znalazł się na zakręcie. Drużyna Jacka Paszulewicza ostatnio punktowała aż miło, szybko odrobiła straty i błyskawicznie z drużyny środka tabeli została, obok Miedzi, głównym kandydatem do awansu. Ostatnio jednak jakby się zacięła. W trzech meczach zdobyła tylko jeden punkt, a grała przecież z Puszczą, Drutexem i Stomilem. Czy chwalonej w tym roku drużynie promocja zaczyna się wymykać?

Bożydar Iwanow: Twoja wypowiedź po porażce ze Stomilem robi furorę. Powiedziałeś o 30 centymetrowej odległości między plecami a tyłkiem. Że różnica między poklepywaniem, a kopniakiem nie jest duża. To twoja własna "produkcja" czy zapożyczona?

 

Jacek Paszulewicz: To cytat. Zapożyczony z angielskiej Premier League.

 

Są dwie szkoły. Jedna mówi o tym, że krytykować piłkarzy trener powinien tylko za "zamkniętymi drzwiami". Druga, że można to robić w mediach. Że to może mobilizować.

 

Nie zakłamuje rzeczywistości mówiąc, że jest dobrze jeśli dobrze nie jest. A liczby z ostatnich trzech spotkań pokazują, że mamy problem. Z kreowaniem sytuacji i zdobywaniem bramek. Jeśli krytykuje zespół to nie odcinam się od niego tylko przyjmuję tę krytykę także na siebie. Szczerość to domena silnych charakterów, a ja takowy posiadam.

 

Wszyscy w tej lidze wpadają w dołek. Przydarzyło się to nawet bezbłędnemu przez długi czas liderowi z Legnicy. Wy znajdujecie się właśnie w takim czasie?

 

Najprościej powiedzieć, że jest obniżka formy sportowej. Jednak byłoby to duże uproszczenie. Dotychczas mój zespół gonił stawkę, a teraz miał przed stawką uciekać. Huśtawka nastrojów wokół zespołu nie służy nam, a wymagania wobec zespołu rosną.

Jeśli wróci skuteczność to wróci GieKSa z początku rundy. Oby już z Podbeskidziem.

 

To jednak zespół, który głównie broni i przeszkadza. Z takimi drużynami jest wam trudniej, co pokazała ostatnia seria. Obawiasz się, że ta rywalizacja może być podobna do tych z Puszczą, Drutexem czy Stomilem?

 

Obawiać, to obawiam się o zdrowie swojej rodziny. Jeśli chodzi o prace zawodowa, to szanuje każdego rywala ale poprzez codzienną rzetelną pracę budujemy wraz z zespołem pewność siebie. Myślę, że Podbeskidzie z tej rundy i to z jesieni to mimo wszystko dwie różne drużyn. Nadal dobrze bronią ale zaczęli grać wyżej i agresywniej i dzięki temu dobrze punktują na  wiosnę.

 

Koncepcja gry na tzw. dwie dziesiątki się nie sprawdziła?

 

Sezon nie dobiegł końca więc nie można jednoznacznie ocenić naszej gry. Natomiast trzeba zauważyć, że grając w tym systemie poprawiliśmy zarówno grę w obronie jak i wróciliśmy z „niebytu” w jakim znalazła się „Gieksa” po rundzie jesiennej.

 

Dodatkowo pierwsza w tabeli Miedź oraz trzeci GKS to dwa zespoły, które nominalnie grają 1-4-1-4-1, więc myślę,  że system ten ma więcej mocnych stron niż słabych punktów. Oczywiście najważniejsi są wykonawcy.

 

Ktoś kiedyś powiedział, że grając ładną piłkę z tej ligi nie da się awansować…

 

Nie wiem czy tak jest bo kiedyś awansowała Cracovia za trenera Stawowego i naprawdę ładnie grała.

 

Każda droga jest dobra jeśli prowadzi do celu. Ja wyznaje kult pracy i jeśli w to wkomponuje się też piękna gra to będę zadowolony. Cruyff kiedyś powiedział, że piękna gra bez wyników jest bezcelowa. Dlatego piękno w przypadku mojego zespołu zostawiam na drugim planie .

 

W ubiegłym sezonie Katowice odpadły z walki o awans niemal na ostatniej prostej. Przegrywając nawet u siebie ze zdegradowanym MKSem Kluczbork.  Sytuacja może się powtórzyć?

 

Historia się nie powtórzy z prozaicznego powodu. Nie ma już w lidze Kluczborka. A na poważnie mówiąc każdy ma coś do ugrania w tych pięciu spotkaniach: kończy się wiele kontraktów, awans niektóre z nich przedłuża automatycznie, za trzy tygodnie niektórzy mogą spełnić swoje marzenia.

 

Wyznaje filozofię małych kroków czyli skupienia się tylko na najbliższym meczu. Ile uda nam się tych małych kroczków zrobić i dokąd nas zaprowadza, dowiemy się 3 czerwca. Wierzę, że mój zespół nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tym sezonie.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze