W 72. minucie ekstazę kibiców Świętych wywołał Manolo Gabbiadini, który kilka minut wcześniej… zastąpił na boisku Jana Bednarka. W starciu o utrzymanie w Premier League minimalnie triumfował Southampton, jednak podróż do Walii od początku był problematyczny. Rezerwacja w hotelu Marriott została odwołana w ostatniej chwili ze względu na "tajemniczy wirus".

Kibice Southampton wysnuli oczywiście teorie spiskowe, jakby to miał być zaplanowany ruch mający wyprowadzić zespół z równowagi. "Sugestie naszej złośliwości są nieprawdziwe. Wszystkich gości poinformowaliśmy o zaistniałej sytuacji, bowiem zanotowaliśmy zwiększoną liczbę chorych" - miał poinformować menedżer hotelu. Skutkiem sytuacji Święci zatrzymali się w Vale of Glamorgan 50 kilometrów dalej.

Osoba odpowiedzialna za social media w zespole Świętych nie odpuściła i… wystawiła jedną gwiazdkę oceniając hotel w sieci. "Chcieliśmy zatrzymać się u państwa ze względu na ważne wydarzenie. Na dobę przed przyjazdem oferta została odwołana ze względu na wirus. Byliśmy wyjątkowo niezadowoleni z tego faktu, wybraliśmy więc inny obiekt. Nie był komfortowo zlokalizowany i musieliśmy jechać zdecydowanie dłużej, jednak nieprzyjemne doświadczenie nie wpłynęło w żadnym stopniu na naszą podróż. Spotkanie biznesowe było wyjątkowo owocne!" - przeczytaliśmy na koncie So'ton.

 

 

Sądząc po rezultacie, problemy logistycznie nie zepsuły jednak humorów Bednarkowi i spółce, bowiem Święci zwyciężyli na Liberty Stadium i odskoczyli od strefy spadkowej na trzy punkty na kolejkę przed końcem, zapewniając sobie utrzymanie.