Juventus w dwóch poprzednich kolejkach wykorzystał wpadki Napoli, wygrał swoje mecze i już w niedziele mógł sobie zapewnić mistrzostwo. "Stara Dama" wszystko miała w swoich rękach, ale czekało ją nie lada wyzwanie, bo wyjazdowe starcie z Romą. Od początku w bramce turyńczyków oglądaliśmy Wojciecha Szczęsnego. Było to jego siedemnaste spotkanie w bramce "Juve" w tym sezonie Serie A. W drugim wieczornym meczu Sampdoria z Bartoszem Bereszyńskim, Karolem Linettym oraz Dawidem Kownackim w składzie podejmowała Napoli, w którego wyjściowej jedenastce wystąpił Piotr Zieliński.

 

Juventus nie rozgrywał najlepszych zawodów, pierwsza połowa nie przyniosła wielu ciekawych akcji, "Starej Damie" wystarczał remis. W drugiej połowie w zaledwie pięć minut dwie żółte kartki dostał Radja Nainggolan i rzymianie musieli sobie radzić w dziesięciu. Turyńczycy nie forsowali tempa i dowieźli remis do końca.

 

W Genui podobnie jak w Rzymie po pierwszych 45 minutach był bezbramkowy remis. W 71. minucie na boisku pojawił się Arkadiusz Milik i już po chwili pięknym uderzeniem w okienko otworzył wynik spotkania. Na 2:0 podwyższył Raul Albiol. Zwycięstwo jednak nic Napoli nie dało. Juventus został mistrzem Włoch po raz siódmy z rzędu.

 

AS Roma - Juventus Turyn 0:0

 

Sampdoria Genua - Napoli 0:2 (0:0)

Bramki: Milik 72, Albiol 81