Jak na finał siatkarskiej Ligi Mistrzów przystało kibice w Kazaniu obejrzeli naprawdę znakomite widowisko. Od pierwszego punktu rozpoczęła się prawdziwa batalia. Trwało to do samego końca pierwszej partii, a nawet dłużej. Rzadko zdarzało się, by którakolwiek z drużyn odskoczyła na więcej niż jeden punkt. Ostatecznie na przerwę wygrani schodzili gospodarze, lecz dopiero po tym, jak zdobyli 29. punkt.

Również w drugiej odsłonie do końca nie było wiadomo kto okaże się lepszy. Minimalnie bliżej cały czas byli wicemistrzowie Włoch. W końcówce dokonali tego, czego nie potrafi bardzo wiele zespołów. Znaleźli receptę na Wilfredo Leona kilkukrotnie blokując go w końcówce i doprowadzając do wyrównania.

Siatkarze Cucine wyczuli swoją szansę, a to napędziło ich do dalszej dobrej gry. Już na początku trzeciej partii uzyskali prowadzenie 3:0, a w późniejszej fazie seta tylko je powiększali. Na bardzo równym, wysokim poziomie grali wszyscy skrzydłowi Lube - Cwetan Sokołow, Osmany Juantorena i Taylor Sander. Doskonałą pracę wykonywali także środkowi, a szczególnie doświadczony Dragan Stanković, który na pewno po tym meczu zapadnie w pamięć Rosjan. Dawno nikt nie zdołał tyle razy w trakcie meczu zablokować Leona czy Maksima Michajłowa. Co prawda swoją broń w postaci zagrywki uruchomił Leon, lecz to nie wystarczyło na grających koncertowo Włochów.

Kiedy już pachniało sensacją siatkarze Zenitu wrócili do swojej gry i po walce na noże w czwartej partii zdołali doprowadzić do tie-breaka. Przegrywali w nim już 7:10, lecz dokonali niemożliwego. Najpierw doprowadzili do wyrównania, a potem przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ostatni punkt asem serwisowym zdobył Leon, który w najlepszy możliwy sposób pożegnał się z rosyjską drużyną. W przyszłym sezonie będzie bowiem występował w barwach włoskiej Perugii.

Cucine Lube Civitanova - Zenit Kazań 2:3 (27:29, 25:18, 25:23, 23:25, 15:17)